Każde z nas ma określone cechy osobowe będące pewnego rodzaju błogosławieństwem i ciężarem ZARAZEM. Pragnę podzielić się moimi doświadczeniami związanymi z darem empatii oraz konkluzjami wysnutymi na bazie tej analizy, które mogą okazać się pożytecznymi dla każdego.

Jestem empatką.
 
Pomimo inklinacji „umysłowca” i zapalenia „naukowca” oraz uwielbienia do prowadzenia najróżniejszych dyskusji i dywagacji jestem nadzwyczaj wrażliwa i receptywna.
 
Miewam (przez wychowanie w lekkiej nucie perfekcjonizmu) tendencje ukrywania tego, choć dzięki pracy nad sobą – coraz rzadziej.
 
Łatwo „ulegam” zranieniom, a w połączeniu z dość wybujałym umysłem mającym wiele (nieraz ciemnych) zakamarków bywam nieco „kąśliwa” w obronie swojej fortecy…
 
Choć i to właściwie niemal etap miniony – doświadczenie nauczyło mnie odporności i wyważenia.
 
POMIMO tego potrafię dalej rozedrgać się i zdestabilizować całkowicie na skutek przebywania w otoczeniu osób/wibracji odbieranych przeze mnie jako nieprzyjazne/sztuczne.
 
POMIMO świadomości samej siebie i swoich celów życiowych oraz rozumienia istoty przeżywania każdej chwili, pomimo tego nie jestem i nie będę „dość oświecona”, by nie doznawać intensywnie niektórych doświadczeń – czasem doznając histerii, czasem pragnąc ukryć się przed całym światem gdzieś głęboko w lesie albo pod kilkoma kocami…
 
I mimo, że WIEM i ROZUMIEM mechanizmy, które zachodzą we mnie NIE UMIEM przestać odczuwać głęboko.
 
Pytanie tylko… czy powinnam?
Czy powinnam zabijać swój dar? Czy powinnam porzucać te niekiedy infantylne zachowania? Czy powinnam „wejść na wyższy poziom”?
 
Za każdym razem gdy zadaję swojemu wnętrzu pytanie słyszę jasne i klarowne: NIE!
 
Dlaczego miałabym wyrzucać część swojej wyjątkowości?
Dlaczego miałabym bać się lub wstydzić tego unikalnego zestawienia wartości, które tworzy moją osobę?
 
Czy dla WYGODY i spokoju warto byłoby zaprzepaścić tak doskonałą intuicję, która nieraz ratowała mi tyłek i podawała jak na tacy odpowiedzi na dowolne zadane pytanie?
 
Czy dlatego, by nie czuć AŻ TYLE bólu miałabym także pozbawić się odczuwania AŻ TAK GŁĘBOKO radości?
 
NIE. Stanowczo NIE.
 
Sądzę, że lepiej bym pozostała sobą. Zapaleńcem – nadwrażliwą empatką ze skłonnością do głębokiej analizy. Poszukiwaczem prawdy, niespokojnym duchem znajdującym nieziemską rozkosz w codzienności i uwielbienie odnajdywania piękna we wszystkim co z pozoru zwykłe…
 
Pomimo trudności nie chcę patrzeć na świat innymi oczami niż te, które mam JA – teraz.
 
Po co to piszę?
 
Ano – pragnę zwrócić Waszą uwagę na Wasze osobiste wartości, które nieraz mogą wydawać się ciężarem, jednak pomimo tego NIE WARTO próbować ich wyeliminować, rozpracować, odrzucić… (aż żal mi się zrobiło 😉 ).
 
Lepiej zamiast tego pomyślcie CO TO za unikalne wartości i JAK MOŻECIE zrobić z nich użytek, by były błogosławieństwem dla Was i tych, których spotykacie na drodze.
 
Każdy z nas w Wielkim Organizmie, jakim jest Wszechświat ma swoje miejsce i cel. Te właśnie wyjątkowe wartości determinują go i umożliwiają jego doświadczenie.
 
Potraktujmy je więc jako DAR i coś, co ma być drogowskazem na naszą życiową drogę, jeżeli jeszcze jej nie zidentyfikowaliśmy. Użyjmy analizy naszych osobowości do odnalezienia tej właśnie najwspanialszej życiowej „funkcji”, tego co sprawi, że nasze serce zaśpiewa.
 
Ja jestem na początku, jednak widzę już troszkę więcej – dzięki licznym tzw. „trudnym” doświadczeniom oraz skrajnej mocy ich przeżywania (przez co czerpania wiele doświadczenia z każdego) zrozumiałam KIM i PO CO jestem.
 
Tego właśnie i Wam wszystkim gorąco życzę, bo nie ma nic cenniejszego.
 
Serafinek

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here