Jesteśmy całością. Wszystkim. Wszechświatem.

Wszystko, co nam się przydarzyło jest tak na prawdę efektem naszej Woli. Tak na prawdę nieraz nie jesteśmy tego świadomi, ale jesteśmy zarówno marionetkami Życia i tymi, którzy ciągną za jego sznurki.

Wszystko jest w nas. Każda przyczyna, każdy skutek. Wszystko mieści się w naszej istocie.

Żyć (prawdziwie) oznacza objąć całość swojej natury, swojej istoty i wszystkiego, co z nią związane.

Wszystkie „obciążenia karmiczne” z poprzednich żyć nie są tak na prawdę obciążeniem.

Ciążyć mogą jedynie jeszcze dlatego, że nie pogodziliśmy się z nimi w pełni.

Nikt i nic za nas tego nie zrobi. Nikt za nas nie pogodzi się z naszą przeszłością i nie zaakceptuje jej za nas.

Żadne zabiegi, rytuały i pomoc zewnętrzna jest tak na prawdę NA NIC, jeżeli w nas samych nie wystąpi pełne pogodzenie się ze wszystkim co było.

Poniekąd wszelkie praktyki związane z „odcinaniem się od karmy” mają drobne pozytywne efekty, ale działa to bardziej na zasadzie placebo. Wierzymy, więc efekt manifestuje się w rzeczywistości.

Mimo tego pełnia procesu jest dopiero wtedy, gdy świadomie, posiadając wiedzę o przeszłości możemy dalej powiedzieć: KOCHAM.

Możemy dalej powiedzieć: akceptuję swoje akcje i wybory.

Akceptuję akcje i wybory innych istot, które skrzyżowały ze mną drogę.

Rozumiem dlaczego tak było, rozumiem dlaczego musiało tak być.

Rozumiem i kocham Życie, kocham samego siebie i całość istnienia za ten rozwój wydarzeń.

I nie ma to być na siłę!

Nic nigdy nie rób na siłę.

Jeżeli czujesz ból – czuj go aż sam nie odejdzie. Nie próbuj forsować akceptacji! To i tak na nic.

Zrozumienie przyjdzie. Możesz wyrazić intencję tego, ale nie przymuszaj się do niczego.

Życie Cię uleczy jeśli mu pozwolisz, a tempo oraz przebieg doświadczeń to całkowicie odrębna sprawa.

Musisz pozwolić sobie doświadczyć wszystkiego tak, jak potrzeba, to właśnie zaproszenie wiecznego życia, o którym ostatnio w artykułach i filmikach mówię.

Wieczne Życie jest szacunkiem dla zdarzeń, doświadczeń, dla istniejącego porządku rzeczy.

W tym: dla wszystkich emocji, które istoty przeżywają.

Tak czy inaczej, by zaprosić je do swojego doświadczenia, by umożliwić sobie pełne uosobienie – nastąpi w Twoim życiu akceptacja dla poprzednich zdarzeń, zrozumienie ich i w finale miłość.

To się zdarzy i w sumie nie jest w stanie nic tego przyspieszyć – łącznie z tą treścią.

Czasami jednak właśnie określona treść przychodzi do nas właśnie w TYM momencie, w którym jest potrzebna.

Właśnie dlatego (prócz własnej rozrywki, przyjemności) w ogóle piszę te teksty. Czuję chęć, więc może moje prawdy, moje doświadczenia pojawią się we właściwym miejscu i czasie chociaż dla jednej osoby. A przecież jedna osoba to cały Wszechświat…

Wracając do tematu…

Ważnym jest także zrozumienie, że akceptacja nie polega  wcale na tym, że masz TERAZ uwielbiać wszystko, co TERAZ jest. Pogódź się po prostu z tym, co było. Podaj przeszłości rękę, nie spychaj jej w niebyt.

By być całym musisz wziąć całość, łącznie z każdym doświadczeniem – do siebie. Nie ma sensu nic wypierać.

A co z punktem bieżącym?

 

Wybieraj świadomie tak, jak widzisz sprawy słusznymi i odbieraj efekty poprzednich wyborów z pokorą (rozumianą jako akceptację naturalnej kolei rzeczy).

Zawsze jednak, bez wyjątku to, co się już wydarzyło czeka na Twoją aprobatę i akceptację.

Dlatego też nie otrzymujemy zaraz całej pamięci wcieleń, bo prawdopodobnie od razu z określonym stopniem rozumienia nie bylibyśmy w stanie się z nimi pogodzić. Dlatego wspomnienia (jak w moim wypadku) przychodzą same, naturalnie. Nie dzieje się to na bazie gorączkowych poszukiwań, do których co prawda mamy prawo, jednak nie da nam to nic wartościowego.

Zmarnujemy jedynie swoje TERAZ na poszukiwania, a wiedza być może, że nas przytłoczy albo odwróci uwagę od radości dziś, zdrowia i tego co TERAZ ważne.

Wspomnienia będą przychodzić same w momencie, kiedy w ogóle istnieje szansa na to, że damy sobie z nimi „radę”.

Dziękuję więc za wszystko, co było, dzięki czemu z pełnią siły i świadomego rozumienia mogę ruszyć dalej w podróż nowych doświadczeń.

 

Życzę nam wszystkim, żebyśmy potrafili spojrzeć na przeszłość ze spokojem i radością. Żebyśmy potrafili objąć z radością cały ten czas, który składa się na naszą opowieść.

 

Serafinek

 

Możesz wesprzeć moją pracę tutaj:

 

Interesują Cię prywatne konsultacje?

Kliknij TUTAJ

 

 

Serafinek

Nie przywiązuj mnie do żadnej z przedstawionych tu tożsamości, gdyż i ja nie jestem do nich przywiązana. Wybieram je ku uciesze z Życia. Jeśli chcesz eksploruj to wyjątkowe przejawienie boskości we mnie, by dogłębnie zbadać swoje. „Kim jestem? Zapytałam siebie. Istnieniem? Marzeniem? Boskim tchnieniem? Nie… JA jestem PŁOMIENIEM.”

UDOSTĘPNIJ
Poprzedni artykułZaczynam zabawę z filmikami ;)
Następny artykułMłodość

2 KOMENTARZE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here