Paradoksalnie wbrew temu, co zdarza nam się czasami pomyśleć życie nie jest ciągłą walką.

Życie nie musi nią być.

Oczywiście na drodze będą pojawiać się momenty najróżniejszych „starć”, jednak te, które są faktycznie potrzebne – przyjdą same, nie musimy jeszcze ich dokładać.

Co najważniejsze – nie walczmy Z SOBĄ.

Zgodność ze swoją naturą jest niezbędna w procesie pełnego uosobienia, zakorzenienia się w Życiu.

Naturalnie więc poddajmy się zachodzącym w nas procesom.

Poddanie się sobie jest proste i oczywiste, jednak wychowani w schematycznym społeczeństwie zatracamy tą zdolność.

Nie ma jednak tego złego, co by na dobre nie wyszło. Schematy służą naszemu UWOLNIENIU z  nich i umożliwiają głębsze poznanie siebie.

Chcąc „wrócić do siebie” powoli i konsekwentnie będziesz uczył się zdawać na swoje wyczucie.

W momencie, gdy czujesz, że czas odpocząć – zrób to.

Jeżeli potrzebujesz pomyśleć – daj sobie czas.

Jeśli potrzebujesz znaleźć „schronienie” w ciepłym kocu z ciepłym napojem – zrób to.

Jeżeli masz ochotę na samotność – wybierz ją.

WSZYSTKO z czym czujesz się dobrze jest miarą wewnętrznej zgodności.

Oczywiście jesteśmy w ciągłym ruchu – nasza dusza stwarza potrzebę doświadczania i obserwacji ciągłej zmiany, toteż to, że dobrze z czymś czułeś się pięć minut temu nie oznacza to, że dobrze czuć się będziesz teraz.

Zdaj się na wyczucie, na własny system nawigacji.

Czasami paradoksalnie dobrze możemy poczuć się z wyrzuceniem negatywu „na wierzch”, wygarnięciem komuś czegoś czy konfrontacją.

Nigdy nie trzymajmy w sobie emocji czy myśli jeżeli czujemy, że miałyby szkodzić.

Negatyw doświadczony zaprowadzi z powrotem do pozytywu i obdarzy nas wielością cennych nauk.

Miejsce na pasywność – Twoje YIN – branie do siebie i zbieranie

oraz

aktywność – YANG – dążenie, oddawanie na zewnątrz

pozostać muszą (właściwie zawsze automatycznie pozostaną) w balansie.

Kwestia jest tylko taka, czy Ty pozwolisz sobie świadomie skorzystać ze znajomości tej fali.

A co z aktywnością?

Tak samo.

Czujesz chęć na ruch? Działaj. Uprawiaj sport. Posprzątaj. Wyjdź na spacer.

Czujesz się znudzony? Męczy Cię poczucie marazmu i brakuje ognia? Wyznacz cel i zacznij do niego dążyć.

Czujesz, że potrzebujesz odmiany? Zapewnij ją sobie.

Pomyśl czego jeszcze nie robiłeś, albo co zawsze chciałeś zrobić i zrób to. Złam swoją konwencję. Choćby po troszku. Czasem dobrą metodą jest też udanie się w inne niż zwykle miejsce, zmiana środowiska. Jeżeli jesteś ciągle w podróży – może zostań w domu? Jeśli natomiast dom zaczyna przybierać wymiar więzienia – udaj się gdziekolwiek.

Sama mieszkam na małej wsi, której znacznym plusem jest możliwość obcowania z naturą i cisza. Czasami jednak cisza i brak obecności ludzi zaczynają mi działać na nerwy. Po prostu najzwyczajniej w świecie zaczynam potrzebować zrównoważenia.

Nie zaczynam się wtedy zastanawiać nad tym „dlaczego mi to działa na nerwy?”, „czy denerwowanie się nie oznacza, że mam jeszcze coś do zmiany w sobie?” albo „może powinnam coś przepracować”(jak często zdarzyło mi się obserwować w kręgach duchowości) albo jeszcze „nie powinnam się denerwować, powinnam docenić”…

Wszystkie takie próby walki z sobą czy dopasowania się do jakiejś normy są szkodliwe dla nas samych.

Skończmy się naprawiać, zacznijmy ŻYĆ.

Słuchając tych „powinnam/powinienem” wpuszczamy do swojego życia sztuczność, oddalamy się od siebie.

Zamiast objawiać i zakotwiczać, ucieleśniać siebie próbujemy wyjść na „dobrych” wedle jakiegoś tam „powinnam/powinienem”, wedle jakichś norm.

Dlatego sama, kiedy czuję, że za mało mi wrażeń – ruszam po prostu tyłek.

Doskonałym rozwiązaniem wtedy jest dla mnie wycieczka rowerowa w stylu „ekstremalnym” czy przejażdżka na motocyklu. Szybkość pomaga „wywiać” z głowy poczucie zastoju. Jeśli to nie pomaga jadę do miasta na zakupy lub udaję się na większy wyjazd – w gościnę do przyjaciół, znajomych.

Podobnie jest ze wszystkim – niech w życiu króluje naturalność!

Czujesz „wenę”, by coś stworzyć? Zrób to! Nie wiesz czym się zająć? Zacznij czymkolwiek.

Praktyka czyni mistrza – z czasem odnajdziesz swój styl tworzenia, musisz jednak zacząć.

Niezależnie czy chcesz malować, rzeźbić, pisać książkę czy bloga, tworzyć wspaniałe potrawy, szyć, szydełkować, tworzyć dowolne rękodzieło, tworzyć taneczne choreografie budować firmę, ekspresjonować się poezją czy robić cokolwiek co wymaga wkładu kreatywności – musisz zacząć i praktykować.

Szczerze przyznam, że nawet pisząc tego bloga po drodze dopuszczałam wiele opcji transformacji i różnych sposobów na pisanie, a dopiero teraz, po niemal 1,5 roku POWOLI zaczynam odczuwać, że stabilizuje się i definiuje to, co i JAK chcę tu przedstawiać.

A zapewne po drodze i tak jeszcze kilka razy się zmieni.

Ten, kto żyje nie pozostaje w stagnacji.

Nie siedź „na tyłku” narzekając jakie to życie jest kiepskie, jaki to „system” nienadający się do życia, jacy to ludzie upierdliwi, czy jak to Ci nic nie wychodzi czy też jak bardzo Ci nudno.

Jeżeli siedząc na tyłku narzekasz to już nie jest ta naturalna pasywność, o której wspomniałam wcześniej.

Odpoczynek i wszelkie formy wyciszenia i pasywności są dobre dopóki czujemy się dobrze. Jeżeli „siedzisz na tyłku” w zgodzie z sobą będzie Ci z tym faktycznie dobrze i błogo.

Jeżeli czujesz się źle – znaczy, że czas na zmiany, czas WRÓCIĆ DO SIEBIE, bo być może, że zgubiłeś się gdzieś w marazmie czy też odwrotnie – w zabieganiu.

Działaj kiedy pojawia się chęć i bądź konsekwentny w wybieraniu siebie. Pozwól swoim inicjatywom się przekształcać.

Pozwól sobie planować, kiedy tak czujesz, że chcesz i pozwól sobie na flow. Na wszystko jest czas i miejsce WŁAŚNIE WTEDY GDY CI Z TYM DOBRZE!

Nie ma tak, że „planowanie jest złe”, bo to „umysł”, a „za umysłem iść nie można, trzeba za sercem”.

Chodzi raczej o zgodność, koherencję.

Wszystko można, a wewnętrzny system nawigacji (odczucia, intuicja, a także ciało i umysł) pokazują co dla nas dobre poprzez

DOBRE bądź ZŁE samopoczucie.

 

Zauważenie, a krok dalej ZAUFANIE swojej naturalnej fali to klucz do objawienia siebie.

Dalej czeka nas jedynie coraz wspanialsze ŚWIADOME dopasowanie wyborów do samego siebie.

Kiedy zaczniesz „chwytać” swój naturalny rytm znaczy, że jesteś na dobrej drodze. Nie przejmuj się jednak, jeżeli nie wychodzi – nie od razu Rzym zbudowano i jak to mówią:

„Jak się nie przewrócisz, to się nie nauczysz”

Serafinek

 

Możesz wesprzeć moją pracę tutaj:

 

Interesują Cię prywatne konsultacje?

Kliknij TUTAJ

 

 

 

Serafinek

Nie przywiązuj mnie do żadnej z przedstawionych tu tożsamości, gdyż i ja nie jestem do nich przywiązana. Wybieram je ku uciesze z Życia. Jeśli chcesz eksploruj to wyjątkowe przejawienie boskości we mnie, by dogłębnie zbadać swoje. „Kim jestem? Zapytałam siebie. Istnieniem? Marzeniem? Boskim tchnieniem? Nie… JA jestem PŁOMIENIEM.”

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here