Czasem bardzo trudno przyzwolić sobie na słabość – bezbronność nas przeraża.

Zdajmy sobie sprawę jednak, że ZAWSZE bez wyjątku jesteśmy tak samo bezbronni wobec „losu” – Wszechświata, jak i tak samo możni nim sterować.
 
Nie ma tu jednak znaczenia płynna i przemijalna słabość, czy emocje, a znaczenie mają głębokie intencje. To intencje mają ostateczny wpływ na rzeczywistość, a emocje czy stany odczuwania to bardziej „materiał” do przeżywania. Pokarm ducha.
 
Nauczmy się więc korzystać i ze słabości, przeżywania jej i wyciągania z niej nauki, każdy bowiem stan jest potrzebny do pełni.
 
Każda część ze spektrum nieskończoności częstotliwości jest dla nas do przeżycia – w ten nasz wyjątkowy sposób.
 
Słabość, a właściwie poczucie słabości (bo nasza siła jest obecna zawsze, jednakże nie zawsze ją odczuwamy) jest dla nas cennym i oczyszczającym doświadczeniem.
 
Dotknięcie chwili,w której czujemy się bezbronni i „zdani na los”, czy też możemy powiedzieć „wszystko jest w rękach Boga” wspaniale nas wzbogaca i uszlachetnia.
 
Dotykamy głęboko samych siebie, wyzwalamy ukryte pokłady zaufania… Czasem natomiast wchodzą te „trudne” emocje, których nie potrafiliśmy wcześniej wypuścić i „tamowały” pływ.
 
Słabość może być lekiem, zrównoważeniem, wybawieniem.
 
Przeżycie jej uhonorowując każdy moment umożliwia nam głębsze zrozumienie samych siebie i innych.
 
Zawsze możemy spokojnie pozwolić sobie na jej odczuwanie, wiedząc, że MINIE, przejdzie, przekuje się w siłę.
 
Z tą świadomością możemy udać się z odwagą „w świat” i zachować spokój niezależnie od tego, co nas czeka.
I pamiętajmy: każdy ma prawo do słabości.
 
Serafinek

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here