Prawdą jest, że sami mamy w sobie nieskończone pokłady wspaniałości, że sami jesteśmy twórcami, rzeźbiarzami naszych istnień. Miłość i mądrość pochodzą z naszego wnętrza… ale… nie zmienia to faktu, że JESTEŚMY TU RAZEM! Każdy okrywa siebie dla siebie, jednak wzajemna pomoc, interakcja i współpraca są niejako CZĘŚCIĄ tego wspaniałego procesu.

Nie zapominajmy, że jesteśmy ISTOTAMI. 

Co to znaczy?

Ano, że nie jesteśmy Wszechrzeczą, Jednością i… każdy jest Jednostką. Mamy wszystko, lecz nie jesteśmy w 100% pełni – taka jest nasza natura! Inne pryzmaty, spojrzenia – czyli OSOBY uzupełniają NAS. Oczywiście patrząc z drugiej strony medalu – możemy wszystko…

O co więc chodzi?

Chodzi o paradoks i dualizm natury Wszechświata.

Tu właśnie należałoby wgłębić się w temat.

Czym jest Wszechświat?

Wszystkim. Łączącą całość istnienia nieskończoną świadomością zamkniętą w skończonych, wyjątkowych bytach obdarzonych poczuciem odrębności, a zarazem wolną i przenikającą wszystko Wolą.

Świadomość ta może doświadczać i manifestować się na nieskończoność sposobów tylko dzięki wyjątkowości i oddzielności bytów. Nie uznając natury jakiejkolwiek z części Wszechbytu, nie jesteśmy w stanie zrozumieć całości, tym samym innych części.

Można powiedzieć że Wszechświat/Bóg jest nieskończoną miłością, światłem przepuszczanym przez najróżniejsze (nieskończenie wiele różnych) pryzmatów. Każda osoba jest takim pryzmatem.

 

Istota i jej życie (doświadczanie i pogłębianie rozumienia siebie – I EGO/JA I WSZECH-natury) jest sensem i sednem całości. Bez JA nie ma Wszechświata, a bez natury wolnej, boskiej nie ma osoby (JA).

Nie zgadzam się z filozofią mówiącą, że naszym zadaniem jest oddzielenie się od JA, od odrębności. Wszystkie składniki istnienia są równie ważne i każda strona spojrzenia na życie jest potrzebna.

Bez JA nie istniała by percepcja. Bez percepcji nie ma obserwatora. Bez obserwatora nie ma Wszechświata.

Sądzę, że chodzi o znalezienie równowagi pomiędzy cieszeniem się i docenianiem obu częściami natury istnienia. Jedyne co warto odcedzić, dać się rozpuścić programom bazowanym na fałszu.

Nie musimy wcale porzucać poczucia tożsamości, poczucia bycia odrębną jednostką.

Tu pomaga nam CZAS.

Katalizuje on sam proces doświadczania i umożliwia istnienie JA i pisanie jego historii… Czas jest relatywny i odbierany przez Istotę. W wymiarze boskim – czas nie istnieje, jest tylko częścią percepcji.

Jednak właśnie czas nadaje piękno i możliwość przeżywania życia. Możliwość poczucia i przeżycia (przez pryzmat istoty) zarazem punktów, w których realizuje samą siebie i głęboko odczuwa swoją odrębność, rysuje swoje unikalne cechy, stawia i osiąga cele i SWOJE marzenia, a także punktów poczucia jedności z innymi, z naturą, z Wszechświatem.

Stąd można wysnuć pytanie: a czym się kierować w wyborze w którą stronę bieżąco w życiu iść?

Odpowiedź jest banalnie prosta:

ZA TYM, CO DAJE RADOŚĆ, SZCZĘŚCIE.

Wtedy spełniamy się i jako istota osobna i jako ułamek Boga, który może doświadczać się w swojej części.

„Miłość jest doskonałym wypełnieniem Prawa”  (Nowy Testament Rz 13,10)

Ten cytat dość dobrze obrazuje sens i istotę istnienia.

Jako osoby potrzebujemy dzielić się sobą, realizujemy się tak na prawdę RAZEM, w kolektywie istnień.

Poszerza naszą percepcję INTERAKCJA z innymi osobami, innymi „pryzmatami”. Poznawanie i eksploracja innych istot i doświadczanie ich poprzez najróżniejsze doświadczenia jest NIEZBĘDNYM składnikiem nas samych. Bez tego cała struktura się rozpada.

Otwórzmy się więc na innych, kierujmy się złotą zasadą – równowaga, szczęście, miłość. Nie zamykajmy się w bezsensownym „Sam dam sobie radę…”, „Nie potrzebuję nikogo do szczęścia” (bo jest to tylko część prawdy). Może być jedynie PUNKT, w którym potrzebujesz oddzielenia, zdystansowania, pobycia sam. Jednak później tak czy inaczej Twoja dusza zapragnie innych istot.

„Żyj i daj żyć innym” – to złota recepta na bycie w społeczeństwie.

Współpraca popłaca – zadry, żale, obwinianie, potyczki nie mają sensu.

Interakcja, wzajemne wspieranie, poznawanie się – to jest faktycznie prawdziwa zabawa życiem.

Czasem danie komuś sobie pomóc umożliwia tej osobie właśnie realizacje siebie, umożliwia naturalny pływ serca, sprawia, że może poczuć się pełniejszą osobą. Nie odmawiajmy szczerej pomocy, nie zamykajmy się na innych!

Razem tworzymy rzeczy piękniejsze!

Dlatego dopełniajmy się wzajemnie (na każdy z możliwych sposobów który daje nam radość, kochajmy i cieszmy życiem!

Serafinek

Serafinek

Nie przywiązuj mnie do żadnej z przedstawionych tu tożsamości, gdyż i ja nie jestem do nich przywiązana. Wybieram je ku uciesze z Życia. Jeśli chcesz eksploruj to wyjątkowe przejawienie boskości we mnie, by dogłębnie zbadać swoje. „Kim jestem? Zapytałam siebie. Istnieniem? Marzeniem? Boskim tchnieniem? Nie… JA jestem PŁOMIENIEM.”

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here