Wszyscy, tak samo – WSZYSTKIE nasze Dusze są uosobieniami JEDNEGO Źródła.

Tym Źródłem jest Uniwersalna Jaźń/Świadomość.

Wcielamy się tu na Ziemi w takie ciała, a nie inne – jak wiadomo forma/ciało jest odzwierciedleniem tego, co go Tworzy, czyli DUCHA.

Jeśli mówimy o indywidualnym JA jednostki – ono będzie wpływało na formę, nie tylko geny (zresztą DNA podlega świadomości/sterowaniu umysłu – jeżeli ktoś ma ochotę poszperać to szukać nazwisk np. Bruce Lipton, Gregg Braden).

Jesteśmy więc JEDNĄ rasą.

NIE, nie dzielimy się na ZBAWIONYCH, niezbawionych, Anioły/Smoki, jaszczury… Nie ma tych, co „przejdą dalej” i tych, co „nie przejdą”… KAŻDA DUSZA IDZIE, nie przejdzie. Po prostu idzie przez ogród doświadczeń.

Jesteśmy ludźmi, czyli boskością uosobioną w TEJ formie.

Źródło pochodzenia rasy jest MNIEJ WAŻNE niż sama w sobie świadomość własnej BOSKOŚCI, potęgi TERAZ, mocy stwórczej świadomości. Nie ma też żadnych „czasów ostatecznych”, „wielkich”, „specjalnych”… KAŻDY czas bowiem jest specjalny i wielki, bo magnificencja doświadczającej Boskości i sam cud Istnienia jest WIELKI. 

„My jesteśmy stąd, a Wy stąd… my jesteśmy ‚gwiezdnymi nasionami’, Wy czymś tam innym…” Nie potrzeba podziałów.

WSZYSCY jesteśmy gwiezdnym pyłem zlepionym w CIAŁO.

WSZYSCY ubieramy się w tą samą formę cielesną.

WSZYSCY jesteśmy gwiezdnym ziarnem.

WSZYSTKIE Dusze/Ja są wyodrębnionymi nutami PROSTO z Źródła, a właściwie…

WSZYSCY jesteśmy Źródłem samym w sobie.

 

Sądzę, że gdybyśmy byli przedstawicielami innej rasy inkarnowalibyśmy się wśród swoich. Wyglądalibyśmy wtedy jak jaszczurka, smok czy inny przejaw fantazji wiecznej Jaźni… A te wszystkie „misje” pomocy ludziom? – myślę, że i tak musimy ostatecznie pomóc sobie sami. Możemy otrzymać przewodnictwo, „zobaczyć drzwi”, ale PRZEJŚĆ PRZEZ NIE MUSIMY SAMI.

ŻYCIE JEST SENSEM, ŻYCIE JEST DROGĄ, TY JESTEŚ ŻYCIEM, BOGIEM NA DRODZE, NIE MA DROGI DO BOGA – chyba, że uznasz takową, za drogę samoodkrywania, która NIE MA KOŃCA, bo doświadczenie samo w sobie jest sensem.

Nie, nie ascendujemy do poziomu „latających wysłanników”, a choćby z naszej Woli wyrosły nam skrzydła, to nie przestaniemy doświadczać ZWYKŁEJ CODZIENNOŚCI, bólu, upadków, obaw, patosu, radości… Wszystkiego, co ludzkie.

 

Bo Bóg jest człowiekiem, a człowiek jest Bogiem.

 

SPRAWMY, BY ŻYCIE BYŁO WSPANIAŁE I GODNE BOSKOŚCI, KTÓRĄ JESTEŚMY, zamiast drążyć źródło pochodzenia…

To wcale nie świadczy, że jesteście na jakimś wymyślonym przez kogoś i uformowanym  „poziomie 1, 2, 3” czy „5”… W jakiejś wyimaginowanej spirali rozwoju, która jest niczym innym niż PERSPEKTYWA SPOJRZENIA JEJ TWÓRCY, który jest tak samo BOGIEM, jak TY czy JA. „3D”, „5D”, „poziomy świadomości” – to wszystko relatywne i nie można mierzyć istot według szkolnej linijki! KAŻDY jest inny, a jego rozumienie siebie jest całkowicie zindywidualizowane.

Weźcie więc życie w swoje Boskie dłonie i zamiast tworzyć podziały uczyńcie na bazie swojego mikrokosmosu nasz Świat, nasz Makrokosmos wspaniałym i godnym LUDZKIEJ rasy. Stańmy się „Aniołami” w tym znaczeniu moralności, mentalności – cierpliwi, rozumiejący, rozkochani w życiu, piękni, NIEŚMIERTELNI.

Serafinek

 

 

 

 

Serafinek

Nie przywiązuj mnie do żadnej z przedstawionych tu tożsamości, gdyż i ja nie jestem do nich przywiązana. Wybieram je ku uciesze z Życia. Jeśli chcesz eksploruj to wyjątkowe przejawienie boskości we mnie, by dogłębnie zbadać swoje. „Kim jestem? Zapytałam siebie. Istnieniem? Marzeniem? Boskim tchnieniem? Nie… JA jestem PŁOMIENIEM.”

17 KOMENTARZE

  1. Skrzydla rosna w przestrzeni bez granic…gdzie nie ma odpowiedzi gdyz pytania sie rozmywaja w naturalnej elastycznosci istnienia…zrodla… Twego istnienia…..Delikatny powiew wiatru zrozumienia utkal czule slowa zrodzone z czucia. …’…..nocy dobra. ..nocy spokojna…’

  2. pytanie mam o Duszę.. często jest to zamiennie używane z Duchem.. to w końcu jak jest? Duch Dusza ? a może po nowemu Świadomość ?!

    • Hmm – generalnie to wszystko to samo, choć można by pobawić się w rozgraniczenie. Ja stosuję zamiennie, różnie – zależy jak w danym punkcie pasuje mi do kontekstu, czasem nawet od nastroju 🙂 Jeżeli chodziłoby o ścisłość, to pewnie najbardziej precyzyjnie byłoby tak:
      Dusza – jako „moja” – ta jednostkowa świadomość, rdzeń osoby, który się wciela, jednostka.
      Duch – albo określenie stosowane zamiennie z „dusza”, albo jako duch czegoś – dajmy np. duch danej filozofii, duch danych czasów… itd. czyli dalej czynnik identyfikujący coś
      Świadomość – może być ogólna, uniwersalna (Wszechświat/Jaźń) albo osobowa (i tu znowu mamy odniesienie bardziej do Duszy/ducha)…
      Tak czy inaczej, wszystko to określenia, najważniejsze, by było wiadomo o co chodzi.

    • Odpowiedź na pytanie o duszę i ducha, o różnice miedzy nimi prawie padła w tekście Serafinka, w szkołach gnostycznych jest o tym, jak ktoś pragnie wiedzy to albo może ja poznawać poprzez studiowanie nauk zamkniętych (gnoza, hermetyzm), raczej niedostępnych w systemie oświaty albo zostaje mu/jej ta wiedza objawia ze Źródła.
      W każdym razie dusza tak się ma do ducha jak mikrokosmos do makrokosmosu

      Co do nauczania – Jeśli uczeń jest gotowy, pojawi się nauczyciel

      • No – czyli w pewnym sensie to obraz tego samego: mikrokosmos/makrokosmos to po prostu fraktalny odpowiednik tego samego, jak dusza i duch. A terminologia sama w sobie jest mniej istotna – to miałam na myśli 🙂 A nauczycielem może być każdy i nikt… Bo każdy jest wszystkim, lecz z innej perspektywy.

        • często stosuje się powiedzenia (po staremu) duch narodu, duch ziemi itp… w nowym wydaniu używamy często słowa świadomość nie jako stan umysłu ale jako byt… jest to tożsame. duch = świadomość. dusza fakt.. na ogół jest traktowana jednostkowo jako przynależna do danego ciała. ale zapewne to wszystko to jest to samo 🙂 dzięki za potwierdzenie
          a co do wiedzy to tak jest… szukamy nauczyciela, a sami nim możemy być dla siebie i dla innych.. wszyscy mamy dostęp do tej samej wiedzy, do tego źródła … bo z niego pochodzimy. niestety żyjąc tu na ziemi utraciliśmy mocno kontakt ze źródłem, świadomy kontakt… bo ten nieświadomy i tak istnieje. teraz trzeba popracować nad przywróceniem stanu pierwotnego 🙂

    • Może zajrzę, przyznam, że czasopism nie czytam, bo ogólnie dostępne są zwykle kiepskie – być może tu coś interesującego znajdę 🙂 Chociaż jestem typem, który „lubi swoje” (czytaj: odpowiedzi w sobie), jednak nie zawadzi poznać innego spojrzenia 🙂

    • Hmm – zajrzałam do tego tekstu – widzę już konwencję – nie przepadam za taką, ale z pewnością coś ciekawego wyniosę 🙂 Kiedyś bardziej wgłębiałam się w spojrzenie bardziej ezoteryczne (Crowley, hermetyzm, magia wysoka, okultyzm), ale to nie grało ze mną ze względu na nadmiar słów i patosu (w moim pojmowaniu). Aczkolwiek tamten okres wspominam jako taki, w którym wyniosłam wiele wiedzy, mądrość jednak przyszła nie z lektury, a z doświadczania praw uniwersalnych w życiu… no – przyznam, że trochę też z praktyk z istotami zwanymi właśnie Aniołami/Elohim (stąd pseudonim Serafinek 🙂 ), aczkolwiek moim celem, „misją” jest bardziej uzewnętrznienie prawd Źródła we mnie, by dotknęły prawd w innych i być może wywołały reakcje. Ale tak – nauki „wysokiej sztuki” były podwalinami mojej duchowości, zaraz po religii katolickiej wyniesionej z domu 🙂 Bieżąco jestem całkowicie neutralnym antyreligijnym autorem tego oto bloga 🙂

    • Czasopismo pentagram nie jest ogólnie dostępnym pisemkiem, jest wydawane przez jedna ze szkół filozofii Różokrzyża, fakt opartej na chrześcijaństwie ale nie na religii, chrześcijaństwo a religia to dwa pojęcia, drugie to narzędzie kontroli mas, pierwsze to pisma, filozofia chrześcijańska szkół z kolei to wytłumaczenie misteriów biblii której władcy dusz KK, religii nie tłumaczą wiernym
      Są dwie główne szkoły Różokrzyża, lectorium rosicrucianum który wydaje właśnie pentagram i AMORC – mój faworyt. Jak masz chęć to zajrzyj na ich stronę. Może coś wyniesiesz dla siebie, spojrzenie pokrewne z Twoim.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here