Doświadczamy cały czas historii pisanej NASZYMI myślami.

Pewnie większość z Was wie jak działa umysł.

Może działać na naszą korzyść i niekorzyść, zawsze jest podległy woli.

Jako istoty nie jesteśmy w pełni świadomi wszystkiego cały czas.

Cały czas nie widzimy pełnego spektrum istnienia, siebie.

Można więc powiedzieć, że pomimo bycia „ponad tym” czy świadomej obecności przyjdzie czas cienia, zrodzony z myśli.

W istocie jesteśmy jednostkami tworzącymi jedność. To pewnie także większość z nas wie… ale nie ma to większego znaczenia dla życia, gdyż ono zawiera całość. Światło i cień. Świadomość i nieświadomość.

Mamy możliwość tworzyć odgrywaną opowieść życia – odkrywania siebie, samoobserwacji poprzez myśli.

Dzieje się to nieustannie, niezależnie czy jesteśmy tego świadomi czy też nie.

Warto więc opanować bardzo przydatną „technikę” (choć w sumie nie wiem czy można nazwać to techniką czy wynika z doświadczenia i „poziomu” samoświadomości) NIE – myślenia.

Przebywanie w wibracji rdzenia, sferze serca, czy też dowolnie to nazywając… ośrodku czucia, nie myślenia. Kiedy wszystko pięknie działa umysł jest wzywany przez nasz świadomy akt woli jako narzędzie kreacji.

Ujarzmiony sercem sztylet – pierwiastek męski w czystej aktywnej sile. Bez wątpienia, czy zbędnej dyskusji, gdyż wyłoniony z pustki. Potęga tworzenia myślą zrodzoną z czystej intencji, miłości.

Tak wygląda siła rdzennych kreacji intencją połączonych ze świadomym sterowaniem potencjałem naszych doświadczeń, zasobów i wiedzy.

Pięknie żyć w stanie samadhi, Nieba – mogąc użyć swojego wielkiego architekta (niech będzie, że kochany umysł tak pięknie i honorowo nazwiemy) na zawołanie.

Kochani powiem Wam szczerze, że ostatnie miesiące doświadczałam takiego życia.

Emocje i ich przepływ stały się przesmaczną przekąską. Umysł na zawołanie. Ciało w coraz większej dyscyplinie. Pochłonięta przez doświadczanie dzikości, smaków życia i objawiających się aspektów.

Dusza moja pożerała życie ze smakiem.

Wiedziałam jednak (choć nie chciało mi się zbytnio o tym myśleć), że to jak wszystko – przejściowe. Wiem, że to dobrze, bo nie ma nic wspanialszego niż pozorny dołek – czarna dziura myśli, w którą wpadamy.

To unikalne i potrzebne doświadczenie. Samo w sobie wyjątkowe, choć nie jest przyjemne, jednak żywe i głębokie.

Efekt jak zawsze skutkuje doskonalszym poznaniem siebie i natury życia.

Tak… Niby możemy to wiedzieć, rozumieć, a nawet w jakiś sposób kochać nawet te stany istnienia nieraz nie będziemy w ogóle świadomi, że je właśnie przeżywamy.

Właśnie obudziłam się z takiego stanu.

W moim wypadku doświadczałam mentalnego aspektu jednej z moich największych POD-świadomych obaw.

Dotyczyło to kwestii interakcji.

Nie będę Wam przytaczać moich doświadczeń i myśli, jednak podzielę się wnioskami.

Tak, ABSOLUTNIE TAK jest, że… możemy powodować czyjeś zachowania. Wola nie ma tu nic do rzeczy. Jesteśmy jednym organizmem. Jeżeli nasza kreacja (myśl) jest dostatecznie silna zakiełkuje w świecie drugiej osoby, jeżeli ta osoba jest podatnym na nią gruntem.

Co to znaczy?

Jeżeli w świecie osoby występuje opcja takiego zdarzenia, osoba znajduje się w zakresie wibracyjnym danego zdarzenia to ono wystąpi.
Jeśli umysł (wszechświat) osoby jest otwarty na nasz zwiększa to tylko prawdopodobieństwo zaistnienia zdarzeń.

W przestrzeni wibracji rdzennej jesteśmy odporni na projekcje, jednak nic nie utrzymuje się w stagnacji toteż jako istoty nie możemy cały czas w niej pozostać.

Zdarzenia w naszym życiu czasami są więc projekcją woli osób. Podobnie my możemy projektować zdarzenia w życiach osób.

Oczywiście nie ma to zasięgu pojedynczego życia. Umysł uniwersalny jest poza/ponad takimi błahostkami.

„Bóg tak chciał” w pewnym sensie oznacza, że ktokolwiek we Wszechświecie czegoś zechciał. Bóg jest każdym. Każdy jest Bogiem. Jesteśmy Bogiem.

Każdy ma wpływ na kolektyw.

Warto więc odpuścić wszelkie myśli o tym, czego nie chcemy dla siebie czy innych. Myślmy i projektujmy to, co kochamy.

Jeżeli lęk przyjdzie – niech przejdzie. Niewybrany nie ma siły.

Wybór to wola Twórcy. Wybór to „TAK” kreatora. Rzeka myśli niech pozostanie rzeką… albo naszym pięknym narzędziem (jak opisałam wyżej).

Choć każdy z nas i tak doświadczy cienia myśli i projekcji mentalnych trucizn… choć każdy doświadczy i tak wszystkiego, czego potrzebuje… nie zawadzi podzielić się wnioskiem.

Samopoznanie umożliwia świadome wybory… oczywiście cyklicznie na wiecznej spirali życia pojawi się nieświadomość.

Wiedzmy tak czy inaczej, że warto wybierać te myśli, które zaprojektują te doświadczenia, których chcemy.

Czasem mamy pretensje do innych za ich zachowania, czasem myślimy „no tak, zrobił/a dokładnie jak myślałem/am, że będzie”…

Tymczasem jest tak w wyniku prostej zasady. Jesteśmy połączeni. Wysłałeś intencję by ten ktoś zrobił właśnie tak… samym swoim podejrzeniem.

To co potrzebne osobie i tak się zdarzy, my jednak nie musimy dokładać swoich projekcji podejrzeniami czy negatywnym myśleniem.

W spokoju myśli wiemy, że to co do nas przychodzi pod postacią zachowań innych jest czyste od projekcji naszych obaw czy lęków.

Serafinek

 

/foto: Serpentina II – Michael Reid
michaelreid.com.au/

Możesz wesprzeć moją pracę tutaj:

 

Interesują Cię prywatne konsultacje?

Kliknij TUTAJ

Serafinek

Nie przywiązuj mnie do żadnej z przedstawionych tu tożsamości, gdyż i ja nie jestem do nich przywiązana. Wybieram je ku uciesze z Życia. Jeśli chcesz eksploruj to wyjątkowe przejawienie boskości we mnie, by dogłębnie zbadać swoje. „Kim jestem? Zapytałam siebie. Istnieniem? Marzeniem? Boskim tchnieniem? Nie… JA jestem PŁOMIENIEM.”

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here