Czy warto naśladować? Czy warto przyjmować wzory? Czy i kiedy jest sens wygłaszać lub brać do siebie opinie? Odpowiedzi zawieram dalej w artykule, bazowane na własnym poczuciu i doświadczeniu.

Dziś taka refleksja o „wzorach” – zainspirowana stwierdzeniem osoby, która zasugerowała mi, że „chyba nie mam wzoru do naśladowania”, jako coś definitywnie niedobrego. To zainspirowało mnie do napisania tego.

Ano – nie mam wzoru i wcale takowego nie szukam. Raduję się możliwością samodzielnego myślenia.

Wzory do naśladowania nie są nam tak na prawdę potrzebne. Przecież i tak w życiu chodzi o DOŚWIADCZANIE siebie, a nie odtwarzanie czegoś…

Wzory uderzają w naszą indywidualność, zawężają ramy. Oczywiście możemy odczuć potrzebę inspiracji czymś lub kimś, bo to naturalne, że dzielimy się, jednak nie warto nigdy próbować naśladować. Nie warto próbować odzwierciedlać. Możemy zaczerpnąć inspirację i przełożyć ją na język NASZEJ duszy.

Wzory, kiedy są zbyt wiernie odtwarzane powodują efekt podobny do tego, który jest powodem „zbłądzenia” mas. Mody, trendy, schematyczne działania… To wszystko istnieje z powodu tego, że nie idziemy za prowadzeniem wnętrza, a próbujemy wejść w określone normy.

A przecież nie było by problemu „systemu”, czy „tępej masy” pragnącej tego, co zobaczy w reklamie, gdyby każdy ufał swojemu sercu i intuicji.

Naśladowanie zabiera część kreatywności i polotu, nadaje ono nam kierunek – często tylko po części zgodny z naszym wnętrzem.

Wzory tworzą coś takiego jak guru, religie, systemy. A nam ich nie potrzeba, one mogą być tylko częścią doświadczenia, które i tak zaprowadzi nas do punktu całkowitej niezależności od dowolnego systemu.

Nawiązując „relację” z sobą, ze swoją mądrością wnętrza – odkrywając duszę mamy wystarczająco dużo, by iść tą drogą, której doświadczenia nam potrzeba. Przecież zawsze mamy W SOBIE dostęp do wiedzy, mądrości. Miłością jesteśmy – starczy to odkryć i SIEBIE przejawić.

Można się zachwycić innymi przejawieniami, można zobaczyć w nich własne odzwierciedlenie.

Można poczuć rezonans prawdy serca z czyimiś słowami, czynami.

Możemy pokochać część samych siebie w innych.

Możemy wziąć do siebie, jako materiał do kontemplacji własnej coś od kogoś innego.

Warto jednak zrozumieć, że skoro każdy jest unikatem, to naśladownictwo jest całkowicie pozbawione sensu.

WNIOSEK:

Nie naśladujmy nikogo – działajmy według własnego poczucia.

I nigdy nie dajmy sobie zasugerować (podobnie nie oceniajmy innych), że mówimy, piszemy, bądź robimy źle, jeżeli postępujecie w wewnętrznej zgodności.

Postrzeganie jest relatywne, a doświadczenie każdemu potrzebne inne, więc nikt nie wie, co wam tak na prawdę potrzebne, dokąd mamy iść.

Owszem – czasem warto wziąć pod uwagę opinie innych, podobnie możemy wygłosić opinie sami – akceptacja wszystkiego nie jest niezbędna.

Liczy się jednak zdrowy umiar i świadomość, że jedynie BIERZEMY POD UWAGĘ czyjeś słowa, a nie są dla nas jakąś wytyczną. Czasami mogą opinie „z zewnątrz” być dla nas cennymi znakami, tyle, że naszym jest osąd tego, co cenne, a co nie.

Zawsze, gdy ktoś wygłasza o Tobie opinię pamiętaj, że to tylko i wyłącznie jego postrzeganie, a pod rozsąd warto brać opinie wtedy, gdy… najzwyczajniej intuicyjnie wyczuwamy w nich ziarno prawdy. Wtedy być może, że są potrzebnym składnikiem dla naszej dalszej drogi.

Trzeba pamiętać tylko, że „składnik” to nie całość, a centrum dla danej jednostki ZAWSZE być musi jej własny rdzeń, jej sumienie, jej wyczucie.

A sami wygłaszajmy tylko wtedy opinie, gdy czujemy się wspaniale, zgodnie, a nasze intencje są czyste – najprościej, gdy takie zadziałanie jest w pełni zgodne z nami, nie podyktowane np. złym humorem, czy chęcią „dopieczenia” komuś. To nie służy ani nam ani nikomu innemu.

WZOREM dla Ciebie niech będzie linia muzyczna Twojego serca, „kod” pragnień Twojej duszy. Nic poza tym.

Reszta jest zbędnym ograniczeniem… bo ograniczenia powinny pochodzić jedynie z własnego, głębokiego przeświadczenia, być czymś co nas definiuje w rysy miłości serca, ale nie ogranicza.

Zamiast więc skupiać się na tym, czy działasz, myślisz tak, jak ktoś powiedział, że jest dobrze – skup się na tym, by działać, myśleć tak, jak TY CZUJESZ, że jest dobrze na głębokim poziomie Twojego istnienia.

Wszyscy jesteśmy doskonali w swojej wyjątkowości

Serafinek

Serafinek

Nie przywiązuj mnie do żadnej z przedstawionych tu tożsamości, gdyż i ja nie jestem do nich przywiązana. Wybieram je ku uciesze z Życia. Jeśli chcesz eksploruj to wyjątkowe przejawienie boskości we mnie, by dogłębnie zbadać swoje. „Kim jestem? Zapytałam siebie. Istnieniem? Marzeniem? Boskim tchnieniem? Nie… JA jestem PŁOMIENIEM.”

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here