Niektórzy uważają, że skupianie się na sobie to egoizm.

No dobrze, ale kim JA jestem?
 
Wiecznym Duchem, nieśmiertelną Duszą, Bogiem, boskością wcielającą się na Ziemi.
Przyszłam tu po to, by zobaczyć Świat, samą siebie przez doświadczenie.
Przyszłam tu po to, by być Wielkim – małym Architektem i projektować Świat… mój świat.
 
Jeśli nie będę projektować świata sercem, to co będę projektować, dla kogo?
 
Czy spełnię swoje „zadanie”, czy zrealizuję, urzeczywistnię TUTAJ siebie?
 
Jeśli nie będę skupiać się na sobie, to na czym?
 
Na oczekiwaniach innych JA, które tak samo przyszły tutaj objawić siebie?
 
A kto objawi MNIE?
 
A może będę skupiać się na tym, „co jest”?
 
Dobrze. Ale przecież to moje spojrzenie jest siłą, która odciska boskie piętno na rzeczywistości.
 
Możemy to zrozumieć studiując fizykę kwantową, albo po prostu dokonując głębokiego wglądu.
 
Moja uwaga to moje jedyne prawdziwe narzędzie. Uwaga to moja siła.
 
Dlaczego mam odsuwać ją od tego, co mam przejawić, ucieleśnić, reprezentować?
 
Dlaczego mam pochylać się, by „pomagać”? Dlaczego mam „dostosowywać się”?
 
W imię czego?
 
Jedyna pomoc, którą realnie mogę zaoferować to moja obecność i przejawienie się taką, jaką jestem.
 
Bo przecież nie przeżyję życia za innych.
 
Oczywiście, mogę działać, ale tylko wtedy, jeśli jest to zgodne z moim przepływem, moją intencją w DANYM MOMENCIE.
 
Dlaczego miałabym skupiać się na czymkolwiek innym i kimkolwiek innym niż JA?
 
To wcale nie znaczy, że zatracam zdolność interakcji. Przeciwnie – zyskuję zdolność interakcji i umożliwiam innym interakcję ze MNĄ, a nie bladym, rozpłyniętym konstruktem wyobrażeń o „byciu dobrą”, czy „byciu fajną”…
 
Przecież gdy jestem sobą naturalnie zapragnę się dzielić, nie będę musiała się zmuszać.
Wypełniając się po brzegi – stajesz się fontanną miłości, KTÓRĄ JESTEŚ.
 
To Twoje zadanie.
 
Nie musisz się podobać. Bądź, a na drodze wybieraj szczęście.
 
Nie jesteś tu by zaspokoić czyjeś pragnienia. Nie jesteś tu by słuchać tego, co możesz, a czego „nie wolno”.
 
Sam/sama odkrywasz to, co Ci przystoi wedle Twojego własnego rozsądu.
 
Czy wcielony Bóg wątpi?
Czy wcielony Bóg ogląda się za siebie?
Czy wcielony Bóg wstydzi się swojego przejawienia?
 
Odpowiedź każdy niech udzieli sobie sam, ale to raczej oczywiste…
 
Jeżeli pragniesz skupić się na sobie możesz zastosować poniższe zasady:
 
– pozwalam sobie na przejawienie, które jest mi potrzebne
– wybieram nałożyć sobie kształt poprzez wybór ram (zasad), które są godne mnie i odzwierciedlają mój rdzeń
– pozwalam sobie doświadczyć światła i cienia, jeżeli potrzebuję, bo życie to wieczna fala.
 
Jestem sobą, pozwalam sobie żyć.
Moje przejawy są dla mnie świętością.
 
Serafinek
 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here