Pamiętaj, że interpretacja Twoich słów i zachowań przez inne istoty jest ich sprawą. Nigdy nie ograniczaj się tylko dlatego, że „ktoś może to źle zinterpretować”. Fakt jest taki, że ci, którzy będą mieli interpretować „błędnie” zamiast po prostu czuć i tak będą to robić.

Przez „błędną” interpretację mam na myśli jednowymiarową, schematyczną.

Interpretując z pozycji świadomego JA, z pozycji objawionej boskości NIE MA MOWY o błędach.

Kiedyś zastanawiałam się i bardzo przejmowałam tym:
„czy osoby czytające moje teksty zinterpretują je właściwie (czyt. wg zamierzonej intencji)?!

Bałam się ewentualnych spaczeń rozumienia moich słów, podobnie także bałam się gdy widziałam „błędy” u innych osób publikujących swoje przemyślenia. Bałam się, że „ktoś może zinterpretować to źle!”… „I co wtedy”…

No właśnie fakt taki, że NIC.

Nic, kompletnie nic.

Naturalne jest to, że każdy z nas się rozwija. Każdy z nas odkrywa i doświadcza siebie. Dzieje się to w różnym tempie i różnej kolejności. Każde JA doświadcza różnych aspektów wszechistnienia w różny sposób.

Może na takim troszkę karkołomnym przykładzie spróbuję to zobrazować.

Osoba żyjąca 50 żyć, mająca wiele doświadczeń może w tym 51 przeżywać i odkrywać w sobie to, co inna osoba w trzecim swoim wcieleniu. Może w innych dziedzinach będzie miała doświadczenia więcej, ale w tej określonej kwestii może być żółtodziobem.

Czy to źle?

Oczywiście, że nie. Każdy ma SWOJĄ metodę na życie. I taka jest natura Wszechświata.

Nie musimy się więc przejmować tym jak ktoś nas czy innych zinterpretuje.

Ci, którzy będą mieli popełniać interpretacyjne „błędy”, ci, którzy potrzebują doświadczenia wpojonych schematycznych, programowych ocen i tak będą to robić.

Nie ważne co napiszę, powiem czy zrobię.

Nie ważne co ktoś napisze, powie czy zrobi.

To i tak się dla nich wydarzy. To i tak się stanie.

Każdy budzi się sam. (Przebudzenie definiuję jako zaprzestanie schematycznego myślenia a zapoczątkowanie tego samodzielnego, wspomaganego mądrością ducha/duszy i popartego jednością czucia i płynnością boskiej myśli).

Mogę więc bez obaw mówić, co chcę, robić co chcę i pisać co chcę nie myśląc czy komuś może to zaszkodzić.

Jeżeli ma komuś zaszkodzić jego własna interpretacja oznacza to, że I TAK miał takie doświadczenie przed sobą. Wstrzymując się od naturalności tylko krzywdzę siebie samą (tym samym całość istnienia). Innym i tak nie pomogę.

Jeśli nie będzie na coś miejsca w danym momencie z pewnością POCZUJĘ tak. Podobnie i TY – poczujesz.

Zakotwiczam się głęboko w zaufaniu w swoje odczucia. Zakotwiczam się w zaufanie sygnałom ciała. Zakotwiczam się w zaufaniu także i MYŚLOM.

NIC nie podważam. Wszystko, co jest we mnie jest na miejscu. Moje intencje są uformowane.

Wedle intencji (i działania za nimi) przejawia się ich spełnienie. Teraz starczy zaufać sygnałom.

Wszelkie błędy zostaną AUTOMATYCZNIE zweryfikowane i rzucone mi pod nogi NA TALERZU. Bo tak chcę. A Wszechświat jest we mnie. Wszechświat jest żyzną glebą na której kiełkują nasiona moich myśli, moich intencji.

Za tym doświadczeniem, za tym zastanawianiem się na temat interpretacji stoi wspaniała lekcja o potędze kreacji.

WSZYSTKO jest doskonałym odbiciem Twoich świadomych i podświadomych przekonań.
Zależnie co wpuszczasz do swojego świata (świadomie lub podświadomie) to się w nim manifestuje.

Wystarczy spuścić to, co niechciane ze wzroku i zacząć WYBIERAĆ tak, jak chcemy. Po prostu. To właśnie świadome wybory wywierają piętno na podświadomym umyśle. Podświadomy umysł natomiast steruje automatyzmami.

Mając doskonale dobrane automatyzmy poprzez świadomość, która jest natomiast zestrojona z nadświadomością (boskością/duszą,wyższym JA) i wedle niej wybiera stajemy się faktycznie SOBĄ.

A będąc sobą nie możemy popełnić błędu. To dla nas niemożliwe. Nie ma błędów, są tylko bezcenne doświadczenia.

Staje się wtedy tak, że całkowicie odchodzimy od schematycznych (wpojonych) wzorców decyzji. Ten poziom samouświadomienia i samoobjawienia przejawia się w tym, że błędne interpretacje nie są już możliwe.

Po prostu widzimy co jest czym. Widzimy prawdę i szczerość, zaczynamy WIDZIEĆ kiedy coś z informacją jest „nie tak” lub kiedy osoba ją podająca nie objawia treści w swoim życiu.

To staje się automatyczne.

U mnie powoli zakotwicza się ten piękny stan.

Dlatego naturalnym jest, że Ci, którzy zetkną się z Tobą głęboko będąc w (swojej) prawdzie – spotkają się z Tobą jedynie jak boskość z boskością.

Ci, którzy potrzebują pochrapać jeszcze wesoło (lub mniej) będą interpretować Ciebie na swój sposób – przez pryzmat ich „kołderki” i „poduszeczki”.

Jeśli nie będzie to Twoja treść czy zachowanie i tak spojrzą tak na inną, BO TAK PATRZĄ NA CAŁY ŚWIAT.

Po prostu.

Najlepszym co możemy robić ZAWSZE to pozwolić sobie być sobą, nie przejmując się innymi i nie rozpraszając swojej uwagi na przejmowanie się interpretacjami innych.

Jeszcze się taki nie urodził, co by każdemu dogodził.

Definitywnie starczy, byś dogodził jednej osobie – SOBIE, a poprzez siebie „dogodzisz” innym (choć nie w ten oczywisty sposób, bo nieraz boleśnie i nieprzyjemnie).

Serafinek

/obrazek: Overthinker by starg691/

2 KOMENTARZE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here