Zapewne każdy z nas ma jakiś sposób witania nowego dnia. Moim sposobem jest… INTENCJA. Intencja czegoś wspaniałego wyrażona z radością i zaufaniem. To wspaniała i prosta metoda na skierowanie się w pożądaną stronę.

Dzisiaj pragnę podzielić się kolejnym nawykiem, który sama stosuję każdego ranka.
 
Pozwala mi nakierować swoją uwagę na to, co zgodne ze mną, a także dokonać każdego dnia małego aktu kreacji, którym jest intencja.
 
Zawsze po obudzeniu przypominam sobie jeden swój cel.
 
Wam gorąco polecę robić tak samo. Zajmuje to maksymalnie kilka minut, a efekty systematycznego stosowania są tego warte.
 
Najlepiej niech będzie to cel, który:
– motywuje Was
– współgra z Wami w pełni
– został wybrany przez Was, świadomie…
…i niech będzie to coś, o czym myślenie przywołuje uśmiech na twarz.
 
Zawsze robię krótką wizualizację, poczucie tego celu (poczucie się jak gdybym już go doświadczała) i wyrażam werbalnie: chcę……… . I TYLE.
 
Nic więcej. Chodzi tylko o to, by przywołać ten ważny cel, ale nie myśleć jak do niego dojść, nie myśleć czy to możliwe, czy nie możliwe…
 
To samo wpadnie. PO DRODZE.
 
Nie namawiam Was wcale do podejścia typu „sukces, sukces, sukces”, albo wariactwa ciągłego dążenia do czegoś… Nie.
 
Chodzi o NADANIE sygnału, drobne wyrażenie intencji, kreacji, ale takie czyste, pozbawione wątpliwości, nasycone JEDYNIE miłością.
 
Nie namawiam Was do wariackiej „bieganiny” za targetami, jednak pragnę zauważyć, że posiadanie celów wspaniale definiuje naszą życiową drogę. Owszem, najważniejszym jest TU I TERAZ i świadoma obecność w każdej chwili, warto jednak nadać pięknego kształtu naszemu życiu.
 
Pięknego, czyli takiego, który raduje nasze serce.
 
Bycie jedynie intuicyjnym, odbiorczym, ale pozbawionym WYTYCZONEJ ścieżki to trochę jak bycie pozbawioną kształtu WODĄ, która dopasowuje się do koryta rzeki… Jeśli sami nie nadamy sobie kształtu nada go wypadkowa kreacji innych, system, społeczeństwo, cokolwiek…
 
Dlatego stawiajmy cele – niech będzie w naszym życiu obecny i ten pierwiastek. Nie wchodźmy po prostu w przesadę „zagonienia”, ale też nie bądźmy zbyt rozproszeni uważając, że „cały czas jesteśmy prowadzeni”.
 
Bo i owszem – jesteśmy – przez uniwersalną ŚWIADOMOŚĆ, której jesteśmy składnikiem. Doświadczanie CZEGOKOLWIEK jest jej nadrzędnym celem. Droga sama w sobie, bycie.
 
Mamy jednak możliwość nadania temu byciu własnych kolorów i z tej możliwości korzystajmy.
 
Po to właśnie serce, by nas prowadziło, by naświetlało nam naszą personalną drogę, po to także umysł, byśmy mogli planować.
 
Potem natomiast…. ODBIERAĆ. Doświadczać.
 
Pomyślmy więc każdego ranka o jakimś wybranym celu, nie ograniczając się przekonaniami typu „to nie jest możliwe” itp.
 
A dalej?
 
Dalej niech króluje intuicja – przeżywamy dzień – zwyczajnie. Łapiemy piękno chwili i… chwytamy te myśli, pomysły, okazje, które Wszechświat położy u naszych stóp jako odpowiedź na to czyste i szczere zawołanie.
 
Nie stawiajmy wymagań czasowych, nie nabierajmy rozpędu (chyba, że tak dzieje się naturalnie i robimy to z radością).
 
Jeżeli poczujemy, że jest TERAZ czas na strategię… PLANUJMY.
 
Jeżeli poczujemy, że chcemy się po prostu bawić pięknem chwili – róbmy to!
 
Jeżeli chcemy „zadbać o tyły”, czyli ustabilizować te najzwyklejsze przyziemne sprawy, by nie ciągnęły nas w dół – róbmy to.
 
Wszystko niech będzie jednak nasycone świadomością wyrażonej intencji.
 
Wtedy, niezależnie od obrotu spraw, czy pozornego chaosu – działamy dokładnie tak, jak powinniśmy. ODBIERAMY właśnie efekty naszych intencji.
 
Doznajemy drogi i możemy być pewni CELU, którego także przyjdzie nam doświadczyć.
 
Każdego dnia od nowa budźmy się więc z klarownie wyrażoną intencją… niech nada kierunek okrętowi tego życia, którego jesteśmy kapitanami.
 
Serafinek
A Wy macie jakieś proste metody na usprawnienie, upiększenie Waszego dnia? Jeśli tak podzielcie się w komentarzach! 🙂 Może nauczymy się czegoś od siebie wzajemnie.

Serafinek

Nie przywiązuj mnie do żadnej z przedstawionych tu tożsamości, gdyż i ja nie jestem do nich przywiązana. Wybieram je ku uciesze z Życia. Jeśli chcesz eksploruj to wyjątkowe przejawienie boskości we mnie, by dogłębnie zbadać swoje. „Kim jestem? Zapytałam siebie. Istnieniem? Marzeniem? Boskim tchnieniem? Nie… JA jestem PŁOMIENIEM.”

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here