Pasożytnictwo energetyczne JEST ILUZJĄ, to powiem na sam początek. To wytwór Twojego umysłu, coś, co dzieje się na TWOJE ŻYCZENIE. W artykule przedstawię sprawę z kilku perspektyw.

Perspektywa osoby

Sam Ty decydujesz CO się stanie z płynącą energią w Twoim Wszechświecie!

Tak! TY.

Dodatkowo, ważne – płynącą energią- nie energią, którą „masz”. Jesteś transmiterem dla wiecznego pływu energii, nie jej posiadaczem. Właściwie to… TY JESTEŚ ENERGIĄ zagęszczoną ze świadomości. Jak więc można Ci ją ZABRAĆ?

Cóż za nielogiczna perspektywa…

Jednak To WSZECHŚWIAT, więc tu wszystko możliwe. Jeśli zdecydujesz, że chcesz postrzegać, obserwować proces „zabierania energii”, „wysysania” jej, czy też „pasożytnictwa”… PROSZĘ BARDZO!

To staje się CELEM, targetem, który Twoja boska uwaga, Twoje narzędzie do sterowania transmisją, pływem zasila.

Myśląc o pasożytnictwie, posiadając świadome, bądź nieświadome (podświadome, zakodowane) przekonanie o tym, że ktoś lub coś może energię zabierać – jako boski Twórca, Wieczna Jaźń – tworzysz. Powołujesz potencjał do istnienia. Dokonujesz AKTU OBSERWACJI, a jesteś Wielkim Obserwatorem – to wiemy z nauki zwanej fizyką kwantową, która powinna chyba być obowiązkowym przedmiotem w szkole.

Może gdyby uczono nas od dzieciństwa, że cokolwiek Istota, czyli Obserwator obdarza uwagą (świadomie bądź nie) zostaje powołane do istnienia, nikt nie myślałby o pasożytnictwie?’

Jeśli skupiasz się na czymś powstaje hologram, który staje się odzwierciedleniem w płaszczyznach istnienia – cielesnych, mentalnych itp. tego, co nasza JAŹŃ wybiera, by obserwować.

Wszystko we Wszechświecie JEST, a energia PŁYNIE, nie jest „Twoja”. Ona jedynie przez Ciebie (jako istotę) przepływa. Jako istota masz do dyspozycji NIESKOŃCZONOŚĆ, będącą w wiecznym ruchu. Nie jest tak, że masz powiedzmy… 1000 pkt. energii i musisz je zagospodarować, a potem energia się kończy. O nie!

Masz nieskończoną możliwość sterowania przepływem. Energia może się „kończyć”, gdy SAM ją rozproszysz.

W zależności od Twojego OTWARCIA na przepływ i tego GDZIE go sytuujesz, a także częstotliwości Twoich wibracji – wynikać będzie efekt – czyli Twoje subiektywne postrzeganie poziomu energetycznego w TERAZ jako ISTOTY.

Z czasem i doświadczeniem oraz rozwojem samoświadomości UCZYSZ SIĘ jak skutecznie sterować, by efekt odpowiadał Twoim preferencjom – to właśnie perspektywa Istoty.

Perspektywa boskości

Jako Bóg/Wszechświat/Świadomość – energią jesteś, więc w tej perspektywie – gdzie tu mowa o zabieraniu?!

Z Boskiej perspektywy nie ma znaczenia czy/jak dysponujesz pływem, bo on nie ma dla Ciebie znaczenia…

To wszystko i tak ma służyć tylko i wyłącznie Twojemu boskiemu SAMOPOZNANIU poprzez doświadczanie.

Natomiast przebudziwszy boskość w ISTOCIE, skupiwszy się na swojej prawdziwej naturze możliwym dla istoty będzie to, co dla Boga:

WSZYSTKO.

Wszystko zapakowane w ograniczenia doświadczania. Jakie to będą ograniczenia decyduje umysł.

 

Co tak na prawdę może spowodować u Ciebie spadki energetyczne?

  • niedobory
  • niewłaściwe odżywianie
  • brak dotlenienia organizmu
  • brak równowagi – nie słuchanie ciała, próba walczenia z nim i robienie czegoś „na siłę” zamiast pójścia w zgodzie z nim
  • odwodnienie
  • przesilenie umysłu
  • blokady czakr spowodowane powyższymi
  • stres, nieumiejętność radzenia sobie z emocjami, nieumiejętność przyjęcia zdarzeń jakimi są
  • brak wiary w siebie
  • depresja (spowodowana powyższym)
  • rozproszenie (<-ten czynnik bardzo istotny) uwagi z samego siebie i tego, czego chcemy na np.: sprawy innych ludzi, sprawy, których nie chcesz, problemy zamiast rozwiązań, różne duchowe pseudoteorie, strachy, byty, duchy, zjawy… JEŻELI JESTEŚ SILNY W SOBIE NIC CI NIE GROZI
  • nieświadome, automatyczne działania niezgodne z tym, czego chcesz

Czy Anioły, inne byty mogą zabierać, wysysać energię?

Jak temat się odnosi do innych istot? Jak odnieść to wszystko do kwestii… dajmy na to przekazów od istot „wyższych” (wyższych – czyli bardziej świadomych – nic więcej!)? Jak to odnieść do przekazów Anielskich, przekazów od innych ras, channelingów itp., itd.?

Jeżeli interpretujesz anioły itp. jedynie jako energie to rozwiązanie proste:

energia podąża za uwagą Twórcy. Energia dostosowuje się do świadomości.

Ty jesteś Twórcą, więc kwestia zależy od Ciebie.

Jeszcze jakiś problem…?

Jeżeli interpretujesz Anioły jako istoty – możemy podać sobie ręce.

Sama mam akurat spore doświadczenie w kwestii. Blisko 10 lat dość zintensyfikowanego kontaktu z tzw. Aniołami oraz wcześniej także ok. 5 lat doświadczeń z ezoteryką i pokrewnymi dziedzinami w dość głębokim stopniu nauczyło mnie poprzez doświadczenie o co w tym wszystkim chodzi.

W moim pojęciu Anioły to najzwyczajniej ISTOTY, jak my. Nie, nie szlamy astralne – Istoty. Tak samo zdolne do sterowania uwagą, tak samo mające świadomość czy Wolę. Tak samo obrazy Boskości, jak my.  Przecież chyba nie wierzycie, że w kosmosie, nieskończoności Wszechrzecz manifestowałaby się TYLKO w formie homo sapiens…?

Dla mnie Anioły/Elohimowie/Nieśmiertelni, to Istoty na wyższym poziomie rozwoju/samoświadomości.

Kontaktując się z nimi dokonujemy połączenia, by uzyskać transfer informacji.  Wszystko jest przecież informacją w pewnym sensie.

Warto na taki transfer spojrzeć od strony… komputerowej. To doskonała metafora, bo z transferem, danymi, informacją kojarzą się właśnie komputery.

Chciałabym użyć porównania do komputerów. Aby dokonać transferu danych z komputera na komputer potrzeba by zużyć określoną ilość energii (elektrycznej) oraz by transfer szedł dostatecznie szybko – potrzebujemy, by parametry naszego urządzenia były odpowiednio wysokie.

Teraz wyobraźmy sobie, że w takim kontakcie (np. channelingowym), by transferować dane uczestniczą dwa komputery. Z tym, że jeśli istota, która nadaje jest wyżej rozwinięta – jej komputer jest znacznie szybszy i wykonany na bazie lepszych technologii niż nasz. Taki transfer nie zawali im za bardzo pamięci, nie obciąży procesora, a układy scalone i obwody pozostaną zimne.

Słabszy komputer natomiast będzie wykorzystywał maksimum swojego potencjału i zapewne ostro się nagrzeje, po czym będzie potrzebował wychłodzenia i restartu…

Chodzi mi o to, że samo przyjmowanie informacji nas obciąża i możemy czuć się energetycznie WYSSANI, co nie znaczy, że istota, z którą się kontaktujemy wyssała tą energię, co raczej, że energia poszła na koszty połączenia, transferu, kodowania/przekodowywania danych…

Czasem możemy także nie mieć dość miejsca na naszym „dysku twardym”, a chcemy bardzo przyjąć podawaną informację (chodzi o to, że przekracza ona naszą zdolność rozumienia). Nasze „komputery” mogą się „poszerzać”, ale to bardzo boli i także zużywa energię – musimy się bowiem przystosować do odbioru nowych danych.

Przecież ścieżki neuronowe w mózgu muszą się fizycznie WYTWORZYĆ, jeżeli jakaś informacja nie została nigdy przez nas odnotowana (wiedza z zagadnień neuroplastyczności — jeśli ktoś jest zainteresowany – pod tym hasłem należy szukać).

Dlatego warto zrozumieć, że nikt nie wyssie nam energii, jeżeli sami na to nie pozwolimy.

 

Jednakże myśląc, wibrując „coś może mi zabrać energię” mówisz potencjalnym ochotnikom „SMACZNEGO”. Dajesz przyzwolenie: „w moim świecie zabieranie  jest dopuszczalne”. No – i słowo CIAŁEM SIĘ STAJE.

Jeśli spojrzeć od strony obserwator – energie: skupiając się na braku/wysysaniu energii TWORZYSZ TO w swoim świecie.

Jak by nie spojrzeć: sam tym sterujesz, możesz być jedynie nieświadomy.

Dodatkowo każdy lęk obniża nasze wibracje, ponieważ to jest niejako „nie” dla czegoś, a to kłamstwo, zaprzeczenie WSZECHświatowi.

Nie ma „nie ma” we WSZECHświecie. Tu jest WSZYSTKO. To co przeżywasz natomiast i doświadczasz to efekt Twojego WYBORU sterowania uwagą. Nic więcej.

Istnieje także atrakcja – przyciąganie.

Obniżając wibracje do strachu – ściągamy to, co podobne – poniekąd kreujemy to. Zbieramy wtedy wszystkie „syfy” (jeśli w ogóle zakładać istnienie takiego czegoś) z płaszczyzn mentalnych, astralnych itp., bo jesteśmy na ich częstotliwościach wibracji.

Jeśli chcemy traktować siebie jako wcieloną Boskość, uosobionego, doświadczającego Boga, to chyba poniżej naszej godności byłoby myślenie i zalęknienie, że COŚ/KTOŚ może nam coś ODEBRAĆ…

Byty, myślokształty itp. to NIŻSZE twory boskości.

My boskością JESTEŚMY.

Ja osobiście tą manierę, modę na obsesyjny lęk przed „energentycznym dojeniem” uważam za niegodny mojej istoty. 

Jestem boskością świadomą swojej natury, Wszechświatem ubranym w Ciało.

Dlaczego więc miałabym się BAĆ? Co miałoby mi to dać?

Dlaczego miałabym kultywować poczucie braku, czyli kłamstwo, jakim jest strach?!

WSZYSTKO JEST (moje/Twoje/Nasze).

Proste.

Co dopuszczasz do istnienia (lub masz zakodowane by dopuszczać poprzez przekonania, kody kulturowe, filmy itp, czyli w skrócie PROGRAMY) to MASZ.

Można powiedzieć, że strach Tworzy coś, co modnie nazywa się w popkulturze „Matriksem”… A te wszystkie lęki to „programy” autodestrukcji.

I chociaż nie jestem miłośniczką rapu/ hip – hopu, zacytuję klasyk grupy Paktofonika, który świetnie obrazuje całość kwestii:

„Jestem Bogiem!
Uświadom to sobie, sobie
Ty też jesteś Bogiem!
Tylko wyobraź to sobie, sobie”

Więc… o czym mówiliśmy…hmmm… pasożytnictwo?

Jasne! Proszę! Na życzenie.

Wcielona boskość ma prawo doświadczyć wszystkiego, choćby nie było zgodne z jej naturą.

Zamiast więc myśleć o tym wszystkim może… idź na spacer?

Podziwiaj słońce, doceń siebie? To da lepszy efekt niż obsesje i lęki. Twoją mocą jest TERAZ, więc teraz wybierz szczęście. TO obdarz uwagą, tam kieruj pływ. Nie na jakieś nonsensy.

WYBIERZ co się dzieje z Twoją energią.

 

Serafinek

Serafinek

Nie przywiązuj mnie do żadnej z przedstawionych tu tożsamości, gdyż i ja nie jestem do nich przywiązana. Wybieram je ku uciesze z Życia. Jeśli chcesz eksploruj to wyjątkowe przejawienie boskości we mnie, by dogłębnie zbadać swoje. „Kim jestem? Zapytałam siebie. Istnieniem? Marzeniem? Boskim tchnieniem? Nie… JA jestem PŁOMIENIEM.”

UDOSTĘPNIJ
Poprzedni artykułDywagacja martwej duszy
Następny artykułŚwiątynia

14 KOMENTARZE

  1. No świetnie napisane . Zawsze wewnętrznie to wiedziałam i tak podchodziłam do tematu . Aż półtora roku zaczęłam mieć kontakt z większym „duchowym” polskim stodowiskiem a tam wrecz uwielbiaja takie straszenia i wszystkich naokolo hipnotyzuja swoje ego opinia. Ta wypowiedz to swietna robota. Tego potrzebowalam kogos kto jasno i stanowczo wyrazi opinie . Dziekuje . Juz wracam w swoje prawdziwe odczucia . Pozdrawiam serdecznie Sabina

    • A owszem – „straszenia” zdarzają się wszędzie, by istniała równowaga… Grunt, to filtrować sercem i logiką 😉 Pozdrawiam 🙂

  2. Światło we mnie pozdrawia Światłość w Tobie Serafinku !
    mam pytanie a co z ludźmi których nie-fachowo nazywam „czarnymi dziurami ” są to ludzie o potencjale energetycznym bardzo małym zdolnym zmieścić sie na paznokciu małego palca, jednak ta energia jest tak negatywna ze wciąga wszystko co dobre i nie daje nic w zamian, często są to osoby pijane czy naćpane, nie uważam ze tu zachodzi proces kradzieży energi, lecz wymiany oni dają mi Swoją brudna energię a sami biorą czysta, jest to bardzo uciążliwe i bardzo bolesne, do tego stopnia że po jakimś czasie wśród takich ludzi nie mogę sie skupić, wysłowić i czuje ból fizyczny.
    Dodam, że jestem „empata” i mam „dar”(dar pisane naprawdę w dużym cudzysłowiu” czuć i doświadczać emocji innych, naraze mam dwa rozwiązania 1.otoczyc sie bariera, o czym nie zawsze pamietam. Zanieczyszcic szyszynke tak żeby nie chciała ze mną współpracować, to rozwiązanie stosowałem przez 8 miesięcy, nie chce jednak dłużej krzywdzić siebie i mojego czasu, jednak z drugiej strony ta umiejetność nie daje mi żyć !
    Proszę pomóż!

    Andrzej Bajka Michał

    • Także posiadam zdolności empatyczne… Także wiem o co chodzi 🙂 Można powiedzieć, że to nasze błogosławieństwo i wyzwanie zarazem. Nauczenie się odpowiedniego podejścia do sprawy czyni nas silniejszymi i bardziej zaznajomionymi z „obsługą” siebie. Jeżeli jakieś doświadczenie się pojawia, oznacza, że jest nam potrzebne – pozostaje więc zadziałać. Owszem – będzie potrzeba trochę pracy, ale efekt warty jej.

      1) Zaczynamy od skupienia na celu, by nasza uwaga nie była rozproszona kreowaniem tego, co nam doskwiera – czyli skupiamy się na czystym, niezakłóconym, zrównoważonym pływie energetycznym, poczuciu siły i radości, czystym biopolu itp. Możemy sformować to w wizualizację, którą będziemy powtarzać do skutku. Przyjmujemy na jej czas wibracje, wewnętrzne poczucie, że „wszystko jest dobrze”. Oczywiście – pewnie nie muszę wspominać o 100% wierze w powodzenie przedsięwzięcia 🙂 Można (najlepiej każdego ranka) z przyłożeniem i konsekwencją powtarzać taki zabieg.

      2) Codzienna afirmacja i tu np. „Jestem pełny sił”, albo „Przyciągam osoby o subtelnej, przyjaznej energii” lub inne podobne, które skierują nasz umysł podświadomy na kreacje efektu pożądanego

      3) W styczności z takimi osobami zachowywać spokój lub unikać kontaktu, gdy jest niepotrzebny. Nie wdawać się w dyskusje itp.

      4) Po kontakcie z takimi osobami oczyścić wizualizacyjnie aurę i biopole, wykonać ćwiczenie oddechowe z wizualizacją czystego przepływu – wdychamy głęboko światło, wydychamy czerń, brud.

      5) Jeśli to tylko możliwe – codziennie wystawiać się na kontakt z naturą, słońcem – to wzmacnia nasze pole energetyczne i czyni silniejszymi pod każdym kątem.

      6) Może to nie tak do końca pasuje do tematu, ale warto też zadbać o odżywienie, które nas wzmocni – czyli wiadomo – czyste energetycznie, wysokiej jakości, naturalne.

      7) Afirmacja/poczucie boskości – ćwiczenie się w odczuwaniu siebie i swojej boskiej siły, kiedy tylko pamiętamy. Uzmysławiamy sobie KIM jesteśmy, jakie jest nasze zadanie/siła itd. Można wizualizować sobie np światło od serca, które rozpościera się na całe nasze otoczenie energetyczne.

      8) Wysłać dobre intencje do osób, które powodują efekt – typu: „odejdź w pokoju i miłości”, „niech boskie światło Cię wypełni” itp itd…

      9) Można (jeśli wierzymy w coś takiego) także wezwać „patrona” np. Michael, Rafael i poprosić o ochronę (aczkolwiek wyznaję filozofię, że zawsze lepiej w sobie szukać rozwiązań na wszystko)
      Czyli w skrócie – zadziałać holistycznie i podejść do sprawy jak do „zadania”, nie tyle co uciążliwości. Na zasadzie: mój duch wybrał dla mnie / wybrałem dla siebie takie doświadczenie, teraz więc przerobię je godnie mojej boskości.

      No i nie przejmować się! To także nas „wykańcza” – niekiedy bardziej niż cokolwiek innego… Życie nie ma być łatwe – nasza Boskość pragnie się szlifować, doświadczać, a to możliwe tylko wtedy, gdy doznajemy zarówno blasków i cieni – jedyne co możemy więc, to zaakceptować to, co już się przydarza i wpływać pozytywnie na dalsze wybory, tym samym wyznaczać koryto naszej rzeki.

      Pozdrawiam i życzę spokoju i miłości – Serafinek

    • Nie czerpię z żadnych źródeł pisanych, moje treści są w 100% efektem własnych przemyśleń – więc w jaki sposób coś, czego nie znam może być jej źródłem? 😉 Myślę, że mamy JEDNO Źródło i może dlatego czasem prawda odbija się w wielu miejscach, sercach – osobach w ten sam sposób. 🙂 Pozdrawiam i dziękuję za link

  3. Tak jest Serafin dbac o swoje wibracje i utrzymywac je . Poruszajac sie w plaszczynach fal mozgowych beta mozna latwo wierzyć w swoje opinie i przekonania dialog leci jak na zawołanie . Ja tez uważam ze tylko utrzymywanie wyższych wibracji , dbanie o energetykę , mieć odwagę przejrzeć te schematy i nie wchodzić w dywagacje z samym sobą . pewnie ze łapią różne zawirowania w końcu jesteśmy ludzi grunt żeby przetrzymac i nie nazywać . Pozdrawiam wszystkich

  4. Wouw serafin książka . Pięknie . Owocnego pisania życzę . Elohim …. tak tez mi gdzieś mignęło w książce jakiejś … ze jeden z pierwszych …ale jak to było … kto to wie … pewnie gdzie się ucho przyłoży

  5. Zaistniałaś w moim wszechświecie jako odpowiedź na procesy które przechodze 🙂 Rozbawiło mnie to co naspiałaś odnośnie tego, że powinni uczyć w szkołach fizyki kwantowej 😛 Akurat tak się składa że sam teraz ucze się jej na studiach. Przerabiałem dzisiaj równania Shrodingera oraz inne takie związane z prawdopodobieństwem pojawienia się cząstek w danych przedziałach czasoprzestrzeni i na prawdę czułem się jakby wysysało to ze mnie energie życiową 😀 Dosłownie nauka tego ryje w mózgu ( być może tworząc nowe połączenia zgodnie z twoim opisem) ale nauka tego w szkole podstawowej mogłaby skończyć się falą samobójstw xdd A tak na serio to wiem o jaki rodzaj fizyki kwantowej ci chodzi ^^ popieram że takie spojrzenie na świat powinno być wpajane od małego. Miłego wieczoru :3

    • Wszędzie potrzeba równowagi i umiaru 😉 W szkołach (w mojej opinii) nauka jest kładziona do głów nieco zbyt szybko. Myślę, że stopniowe wprowadzanie wartościowych informacji dało by radę 🙂 Sama nie uczyłam się w szkole tej tematyki, a z własnej woli z książek i innych źródeł. Być może dlatego właśnie nie przemęczyłam się (bo pamiętam, że w szkole np. lekcje biologii bywały bardzo ciężkie). Przymus przyjęcia dużej dawki nowości w danym momencie męczy. Skupienie przesila czakrę czoła itd… Pozdrawiam również i życzę miłej zabawy (może i nauki 😉 )

      • przesila, przesila 😛 Osobiście czeka mnie teraz jakieś 3 tygodnie ciągłej nauki tej fizyki kwantowej a już po 2 dniach nastroiłem się na dość dziwne częstotliwości, bo śnią mi się kosmici, fioletowe światło oraz wychodzenie z czasoprzestrzeni do wyższej jaźni 😀 aż ciekawe co będzie pod koniec tego procesu. Masz racje co do przyswajania wiedzy. Jeśli jest to robione optymalnymi porcjami to jest to przyjemne i rozwojowe, ale w tych czasach to coraz więcej się tego ładuje na raz młodym ludziom. Nie zdziwiłbym się jakby za kilkadziesiąt lat próbowali wgrywać nam internet do głów ;-;

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here