Wieczna podróż jest równie wspaniała na każdym etapie… Moje rozpoznanie (własnych i cudzych doświadczeń) złożyło się w taką ekspresję…

Jest taki moment, w którym po prostu poznajesz.

Poznajesz świat – swój i światy innych osób.

Nie wiesz nawet o tym, że poznajesz, nie wiesz KTO poznaje. Doświadczasz…

 

Poznajesz inne istnienia, świat, w którym wybrałeś być i zbierasz kawałki szczęścia… W pewnym momencie przestaje się to udawać, zaczynasz więc brać na siłę.

 

Doświadczasz dalej i dalej. I światła i cienia, lecz nie wiesz kim jesteś, nie wiesz czym są te chwile, te doświadczenia.

 

Przychodzi moment, że pojawiają się pytania. W dalszej kolei… zaczynasz szukać odpowiedzi.

 

Poszukujesz ich wiele żyć, doświadczasz i poznajesz na nowo – świat swój i światy innych, by znaleźć cokolwiek, co pachnie Ci jak prawda.

 

Poszukiwanie w niektórych momentach jest gorączkowe, niekiedy cieszysz się życiem, myśląc „już rozumiem”. Znów jednak przychodzi ten moment, w którym wszystko to upada… Prawdy, które znalazłeś okazują się niepełne.

 

I znów zadajesz pytania. Błądzisz, choć zaczynasz widzieć wzorce, jakie układa życie w układance istnienia, szukasz.

Szukasz odpowiedzi, z czasem sam zaczynasz tworzyć teorie… Sam zaczynasz składać fakty, element po elemencie, składnik po składniku.

 

Wszystkie jednak upadają. Nie rozumiesz jeszcze dlaczego… Być może, że frustrujesz się na życie i popadasz niekiedy w poczucie beznadziei.

 

To, co materialne przestaje w pewnym momencie dawać Ci zabawę, satysfakcję. To co ulotne odchodzi… Zaczynasz szukać tego, co niewidzialne: ducha, duchowości, głosu jakiejś prawdy.

 

Być może, że szukasz na ścieżkach cienia, być może, że w świetle. I tak przecież musisz poznać te wszystkie drogi… doświadczasz…

 

Zaczynasz mieścić więcej, widzieć więcej, więc boli Cię także bardziej. Doświadczywszy ciemnej strony życia ból sprowadza Cię do uwielbienia tych „dobrych” chwil, chwil ciepła, spokoju. Zaczynasz pragnąć miłości i światła.

 

Gorączkowo wybierasz miłość, gorączkowo próbujesz ułożyć sobie życie, wziąć je w swoje ręce, bo zaczynasz widzieć swój wpływ… Szukasz metod uzdrowienia, zepchnięcia bólu gdzieś w kąt, by go nie było. Szukasz świetlanych wizji świata, modlisz się o wsparcie (czy to do Boga, istot, aniołów, bogów, świętych, demonów, duchów… zależy którędy podążasz).

 

Doświadczasz różnych historii, przywiązań, życia bez przywiązania. Zawodzisz sam swoje oczekiwania, inni też zawodzą…

 

W końcu zauważasz coś nowego. Zauważasz bogactwo wnętrza. Niewyczerpany obszar – przestrzeń serca, która zaczyna dawać Ci sytość… to jednak także nie trwa wiecznie. DALEJ czasem towarzyszy Ci pustka.

 

Ciągle coś… ciągle coś jest nie tak. Ciągle pojawiają się dni otchłani bez dna, których nie rozumiesz, boisz się bądź nienawidzisz… Nie możesz tego pojąć. Tłumaczysz to sobie, że jeszcze coś jest do przepracowania, albo, że „siły ciemności” zabierają Ci szczęście, czy energię. Tłumaczysz sobie, że dusza „odeszła”, że jesteś sam. Tłumaczysz sobie, że to znamiona przeszłości, nieprzerobiona karma.

 

Ciągle ktoś lub coś jest „zły” na tym świecie, ciągle gdzieś jest coś do naprawienia…

 

Stajesz się być może „wojownikiem światła”, albo awatarem cienia… Zbawicielem, uczonym, oświeconym…

 

Choć czasem w bólu i doznajesz szczęścia, choć dotknąłeś już bogactwa Źródła w sobie jeszcze nie rozumiesz… DLACZEGO?

 

Może dotknąłeś, lecz nie pojąłeś jeszcze, nie widzisz, że ONO jest we wszystkim. Próbujesz zaznać ukojenia w ciszy, jednak ono także jest nietrwałe. Próbujesz znaleźć siebie w zatrzymaniu, lecz dalej gdzieś jest przestrzeń pustki w Twoim życiu. Być może, że jeszcze kilka takich żyć przed Tobą…

 

Doświadczasz. Krok po kroku zaczynasz dostrzegać. Z wolna Twoje oczy otwierają się na… Ciebie. CAŁEGO.

 

Zaczynasz dostrzegać wartość we wszystkim. Wartość, sens, cel i… piękno. We WSZYSTKIM.

 

Zaczynasz widzieć. Widzisz, jaki wszystko ma cel, jaką głębię sensu… Myślisz, dumasz, kontemplujesz… Doświadczasz. Widzisz, że nie ma już miejsca na półprawdy, teorie, sposoby na życie w Twoim życiu.

 

Następuje TEN moment. TEN moment, w którym Ty już WIESZ. Już wiesz, że wszystko jest Tobą. A celem, tym, czego szukałeś jest to, co ZAWSZE było.

 

TO ŻYCIE.

 

Już wiesz, że wszystko ma sens. Już przestajesz szukać, uciekać do przestrzeni ciszy, by ukoić ból. Przestajesz budować duchowy ogród, piękne misje i światy w przytuleniu się do swojego serca, lecz uciekając od rzeczywistości, która niezmiennie JEST (wszystkim).

 

JUŻ WIESZ, że Życie samo w sobie, w każdym odcieniu, każdej opcji jest Twoje. Boskie. Cudowne. Czasem bolesne.

 

Ty już wiesz, że wybierasz drogę… kreujesz… A może idziesz po prostu niesiony wiatrem…? Wiesz, że to prawda, i tamto… Wiesz, że nie ma sensu o tym już myśleć.

 

JESTEŚ w doświadczeniu, i w ciszy, i w pragnieniu, i w krzyku, i w bólu, i w współczuciu, i w wdzięczności, i w tym cieple…

 

CODZIENNOŚĆ nabiera wymiaru niezwykłej ceremonii… Choć czasem Twoje życie staje się głęboką medytacją, to potrafisz dalej cieszyć się jak dziecko, mylić, pragnąć i jąkać na widok drugiej istoty, przy której policzki robią się czerwone…

 

Kochasz całość, jesteś całością.

 

Czcisz całość, jesteś całością.

 

W każdym spotkaniu bogatszy. W każdym doświadczeniu sycisz się. Oddychasz istnieniem.

 

Koło się zamyka. Co przed Tobą? Czego chcieć teraz, gdy poznałeś wszystko (i nie wiesz nic zarazem)?

 

Zostaje jak na początku… doświadczenie. Wróciłeś do „punktu zero”. Na TYM świecie, doświadczenie – nic więcej nie trzeba. W TYM ciele, które masz.

 

Nie potrzebujesz już testów, nie potrzebujesz już ucieczki… Ty po prostu ŻYJESZ.

 

Wiecznie.

 

Zawsze, bez końca… DOŚWIADCZENIE. I cele, i marzenia, i opowieści, role, tożsamości… Choć każdą możesz zostawić bez chwili wahania, to kochasz je i bezsłownie czcisz każdą sekundę ich objawienia.

 

Serafinek

 

Możesz wesprzeć moją pracę tutaj:

 

Interesują Cię prywatne konsultacje?

Kliknij TUTAJ

Serafinek

Nie przywiązuj mnie do żadnej z przedstawionych tu tożsamości, gdyż i ja nie jestem do nich przywiązana. Wybieram je ku uciesze z Życia. Jeśli chcesz eksploruj to wyjątkowe przejawienie boskości we mnie, by dogłębnie zbadać swoje. „Kim jestem? Zapytałam siebie. Istnieniem? Marzeniem? Boskim tchnieniem? Nie… JA jestem PŁOMIENIEM.”

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here