Boska Istota

 Fałszywą pieśnią jest opowieść istoty o tym, że Absolutem się stała,
bo jest tu z własnego wyboru… Ta istota mała.

Tutaj właśnie, w Świecie. Nie, nie odlatuje,

na pokrytych pierzem skrzydłach Nieba nie eksploruje.
 
Bo Absolut sam w niej żyć tak zapragnął bardzo…
Że pomimo iż wieczny – życiem zwykłym nie pogardził.
 
Bóg to TY, ja i wszyscy inni,
Piękni i brzydcy naraz, winni i niewinni…
 
Swe oblicza miejmy, lekko akceptujmy,
a natury prawdziwej swojej się nie bójmy.
 
Mądrość bierze wszystko, wszystkim ręce poda,
choćby w świat mórz iluzji popłynąć wygoda…
 
Nie bądź bezimienny – z dumą nieś swe imię,
lecz pamiętaj – każda chwila jak i imię – minie.
 
Jednak bez tych chwil małych, migoczących jak płomienie…
Nie ma życia, nie ma nas… to jest… nieistnienie.
 
W Absolutnym Oceanie zgubić można łatwo,
Drogę Życia.
 
Zrozumiałym że rozbujawszy się na huśtawce bycia…
z egoizmu w niebyt… a niebytu do bycia
przejść można.
 
Kończąc już na dziś poetyckie dywagacje…
Czas pokaże Tobie, że by znaleźć rację… objąć trzeba wszystko.
Ale wybrać można – za czym w drodze Życia
Będziesz chciał podążać.
 
Film obejrzysz piękny, z sobą w roli głównej,
I zobaczysz – nie ma nigdzie postaci Ci równej.
 
Bo aktorem jesteś, widzem najwspanialszym.
W tu i teraz, w jutrze tym bliższym i dalszym.

Serafinek

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here