Często lubienie siebie i swojego ciała kojarzy nam się z…

…nieczystością
…kontrowersją
…próżnością
…egocentryzmem i samouwielbieniem
…wyuzdaniem

czy generalnie czymś negatywnym.

Często w tzw. „ambitnych środowiskach” ciało jest jakiegoś rodzaju tabu…

Selfie na przykład to czasami dla „oświeconego” tzw. „siara” czy „przypał”, bo on przecież jest już ponad tym… Nie potrzebuje pokazywać się. Ma ważniejsze zadania. Zbawianie świata na przykład…

A co może być ważniejszego od bycia sobą i dzielenia się tym?

Tak na prawdę zwracając za mało uwagi na swoje ciało, za mało je kochając ono obumiera.

Chcesz mieć żywe ciało? Musisz je kochać. Tak. Używam tego właśnie słowa: MUSISZ!

Możesz przeżywać miłość, doświadczać miłości, możesz dawać ciału miłość. Możesz nawet zachwycać się nim pod postacią selfie… to też objaw miłości, jeżeli nie jest robione bezmyślnie i nie jest Twoim jedynym zajęciem.

Warto znaleźć balans – życie ma być wielopłaszczyznowe, a naszym „problemem” nie jest to czy dostaniemy „lajki” czy komentarze albo czy ktoś inny nas oceni, czy nie.

Mamy owszem wiele ciekawszych, albo raczej: równie ciekawych rzeczy, jak zachwyt ciałem, chodzi jednak o to, by zauważyć, że I TO JEST DOBRE.

Jak wszystko.

To my nadajemy sens.
To w umyśle może powstać nieczystość.
To umysł ocenia.

Powiem szczerze, że patrzenie na ciało z miłością lub po prostu docenieniem jest znacznie korzystniejsze niż patrzenie na zbitki liter…

To, co obserwujesz – manifestujesz.

Obserwuj to, co kochasz w swoim ciele i doceniaj. Doceniaj i kochaj ciało, a ono zacznie stawać się piękniejsze.

Ono zacznie się leczyć.

Zaczną znikać spięcia (a to one są źródłem chorób).

Spięcia powodują, że wybieramy „niezdrowe” jedzenie.

W samo – miłości i samo – docenieniu nawet nie tkniemy czegoś o niskich wibracjach.

Spięcia powodują uszkodzenia narządów i degradację oraz osłabienie systemu odpornościowego.

To spięcia powodują, że możemy w ogóle „złapać” chorobę.

A niekochane ciało jest spięte.

Przestań przemęczać swoje ciało. Zacznij kochać. Zacznij się zachwycać – nawet głupie selfie jest dobrą metodą, jeżeli czujesz się z tym dobrze.

Jeżeli teraz czujesz, że Twoje ciało Cię nie zachwyca, to wiedz, że jest jedynie zbitkiem poprzednich myśli, stanów umysłu.

Zmień dominujący stan umysłu, zmień stosunek do Twojego ciała. A ono odpowie Ci, bo ono jest całkowicie Tobie poddane. Chodzi tylko o uświadomienie.

Po prostu takie procesy (samoleczenie, nauczenie się miłości ciała) zajmują czasem czas, gdyż potrzebujemy wyrzucić stare poglądy, czasem muszą wyjść jakieś chowane emocje.

Dlatego jeżeli czytając to poweźmiesz zamiar pokochania ciała, a wyjdzie Ci coś zgoła innego to wiedz, że to chwilowe. Nie ustawaj w intencji.

Odpuść żale. Wypuść emocje. Daj odejść traumom.

Kochani, moje ciało wielokrotnie ocierało się o śmierć. Zaznało przemocy.

A teraz mnie to nie grzeje, nie ziębi.

NIE MAM emocji z tym związanych.

Całkowicie odeszły. Całkowicie oddałam się TERAZ. Takie uzdrowienie przeszłam już spory czas temu, później przyszedł czas na naukę balansu i przejawiania aspektów osobowych w ciele tak, jak potrzebują w pełnej akceptacji.

Teraz świadomie nimi steruję i wybieram.

Oczywiście – spięcia przychodzą. Konfrontujemy się ze światem, w którym nie każdy jeszcze tak to widzi, w którym ludzie wolą poużalać się nad swoimi problemami niż faktycznie być sobą i działać. Czasem ci szczęśliwi są dziwakami (jak ja)

Dlatego spięcia przychodzą i muszą przychodzić dla równowagi.

Byśmy mogli doceniać i znajdować siebie w kontraście.

Ale grunt to nauczyć się te spięcia odpuszczać.

I kochać, kochać, KOCHAĆ swoje ciało.

Kochać wszystkie swoje aspekty, wszystkie odsłony.

A kochać to ZAUWAŻAĆ.

Dlatego… to ja. Daję się zauważyć sobie i Wam.

A Ty? Kiedy pokochasz swoje ciało?

Kiedy pokochasz swoją seksualność?

Kiedy pozwolisz sobie na niewinność, która jednak wcale nie jest aseksualna? Taką niewinność od mentalnych trucizn i ograniczeń…

Serafinek

 

Możesz wesprzeć moją pracę tutaj:

 

Serafinek

Nie przywiązuj mnie do żadnej z przedstawionych tu tożsamości, gdyż i ja nie jestem do nich przywiązana. Wybieram je ku uciesze z Życia. Jeśli chcesz eksploruj to wyjątkowe przejawienie boskości we mnie, by dogłębnie zbadać swoje. „Kim jestem? Zapytałam siebie. Istnieniem? Marzeniem? Boskim tchnieniem? Nie… JA jestem PŁOMIENIEM.”

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here